Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cierpienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cierpienie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2015

Od wagi....przez krzesło...po wyścig życia:)

   Odkąd pamiętam mam absolutną słabość do giełd staroci, do strychów i przedmiotów zakurzonych i często niepotrzebnych nikomu. Dla mnie są to przedmioty z duszą, historią a dla kogoś to po prostu graty;) Od jakiegoś czasu "chorowałam" na starą wagę. Szukałam, szukałam i znalazłam.


Kolor złoty to kolor piękny, wystarczyłoby w tym przypadku odkurzenie, wyczyszczenie i już. Ale ja kocham kolor biały, uwielbiam jasne wnętrza i po wielu eksperymentach z kolorami, wiem, że pośród bieli czuję się najlepiej.
Ale po co waga? Szukałam oryginalnego pomysłu na kwietnik:) Więc pędzel w dłoń, uśmiech na twarz i do pracy:)





Mój "nowy" kwietnik stoi na oknie, ale zdjęcie wyszłoby kiepsko, bo, o dziwo, mamy trochę słońca i fotografia wyszłaby nie najlepiej.

No to jak dorwałam się do tego pędzla to krzesła też zmieniły kolor;) 
Pierwotnie wyglądały tak:



Ale w przypadku krzesła  biały średnio się sprawdzał, szczególnie gdy dzieci wpadały z podwórka i siadały od razu....wiadomo, jak się potrafią pobrudzić;)

A więc krzesła przemalowałam także. Zauważyłam też, że ciągnie mnie bardzo w stronę szablonów. Lubię jasne, przestronne, np. skandynawskie wnętrza, ale zazwyczaj kończy się tak, że dodaje coś z folku, `np. szablon właśnie i wtedy jestem zadowolona:)





Jeszcze jedna fotografia, trochę nie widać na niej o co chodzi, więc napiszę. Przedstawia przytulanie się świerka i trzmieliny...pełna symbioza.


Taka refleksja przyszła w odniesieniu do różnych historii, które ostatnio słyszałam...a dotycząca nie roślin, a człowieka. Na fotografii widzimy, że roślinie iglastej kompletnie nie przeszkadza, że trzmielina nie ma igieł...jest inna, ma liście. Pomimo to rośliny tkwią w pięknym uścisku...
A ludzie...jak łatwo krytykujemy inaczej myślącego, inaczej wyglądającego, po prostu innego. Życzyłabym sobie i innym, byśmy potrafili tak, jak te rośliny wyżej, być blisko siebie bez względu na jakiekolwiek różnice:) 
No tak filozoficznie zabrzmiało, ale i tak czasami trzeba...

Poniżej fotografia zachodu słońca, którą zrobiłam jakiegoś wieczoru, wyszło dość ogniście;) Udało się taki efekt osiągnąć dzięki programom do obróbki zdjęć, dają one duże możliwości:)


A na koniec chcę polecić Wam piękny film, który można zobaczyć w kinach, pt.: "Ze wszystkich sił".
Absolutnie piękny, wzruszający, dający nadzieję i przekazujący coś bardzo ważnego, ale i trudnego, że cierpienie ma sens.
Uznaliśmy z mężem, że nasz dziewięciolatek jest już gotowy na taki film. Dlaczego?
Dominik jest teraz zafascynowany wielkimi klubami piłkarskimi, np. FC Barceloną, widzi i słyszy o tym, że gwiazdy jak Ronaldo, Messi są niemalże bożyszczami młodych ludzi, zarabiają kosmiczne pieniądze, jeżdżą luksusowymi autami...to wszystko robi wrażenie na młodych ludziach. To normalne. 
Gdy przeczytałam recenzję tego filmu w kinie, uznałam, że warto naszemu młodemu człowiekowi pokazać inne oblicze sportu...
Film to historia rodziny, w której rodzi się niepełnosprawne dziecko. W związku z tym rodzina się zmienia, każdy przeżywa dramat po swojemu. Są nerwy, wycofanie się, zamknięcie w sobie, osłabienie więzi rodzinnych. To wzruszająca historia walki o wspólne marzenia i jedność rodziny. Podczas oglądanie będą nam towarzyszyły także sportowe emocje, śmiech i na pewno łzy szczęścia:)
Film jest inspirowany prawdziwymi postaciami ojca i syna, którzy są dowodem na to, że osoby niepełnosprawnej nie można chować w czterech ścianach, że można walczyć ze swoimi słabościami, fizycznymi także, że wszystko jest możliwe.  Na http://www.magazynbieganie.pl/dick-hoyt-najtwardszy-ojciec-swiata/ można poczytać więcej. Warto.
A poniżej zwiastun filmu:



Pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądąją i życzę Wam pięknego, słonecznego tygodnia:)