Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lustro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lustro. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 lutego 2015

Nie dałam się chorobie;) Paryż, podróże ...na lustrach i ptasia miłość;)


     Jeszcze wczoraj o tej porze myślałam tylko o tym, by położyć się do łóżka. Miałam wrażenie, że wszystko dookoła jest  "be", a dla mnie, urodzonej optymistki, taka postawa to rzadkość. Głowa bolała, nogi zbyt ciężkie, ale się nie dałam. Wieczorem nalałam gorącej wody do wanny, wiem, że nie wolno się kąpać w tak wysokiej temperaturze, ale ja uwielbiam prawie wrzątek;) A potem o godz. 21, jak nigdy, poszłam spać. Zawsze wyznawałam zasadę, że sen to dobry lekarz...na problemy, na sprawy, które w danej chwili ciężko rozwiązać, na zły humor, a także na chorobę, szczególnie jej początki. I tak było w moim przypadku. Dzisiaj tryskam energią, jestem "sobą", ku uciesze męża i dzieci:)
    Dziś prace z ostatnich dni i kilka fotek moich gości ogrodu:)))) Już wiecie, że jesteśmy wielkimi miłośnikami ptaków. Dokarmiamy je, rozpieszczamy, a one z wdzięcznością przylatują do nas i pięknie śpiewają, być może coś nam przekazują;)

      Basia Smal, pisarka, autorka bloga http://czterdziestkatoniegrzech.blogspot.com/, poprosiła mnie o przygotowanie prezentu dla  córki na urodziny. To miało być lustro. Basia tak dokładnie  opisała cechy osobowości, zainteresowania córki, że z motywem nie było kłopotu. Paryż to miasto, które kocha, więc ten motyw wybrałam do ozdabiania:)




Przy okazji ozdobiłam jeszcze jedno lustro, bo myślałam także o motywach związanych z podróżowaniem. To lustro jest mocno postarzane i być może znajdzie niedługo właściciela.



Przy okazji jeszcze ozdobiłam obrazek z sielskim domkiem, mooooocno postarzany:)


No i kilka fotek moich gości:)

Nie pokazywałam jeszcze pana kosa:


Koleżanka sroka z ze zdobyczą w dziobie:)


Jeszcze raz mój ulubiony rudzik:)


W pojemniki po jogurtach wrzucamy gotowane ziemniaki, okruchy chleba, ziarna, płatki owsiane, rodzinki, zalewamy rozpuszczonym smalcem i zawieszamy na sznurku. Jak widać smakuje!



I kule, kupowane i na bieżące opróżniane:)


I jeszcze jedna fotka, ten widok mnie tak rozczulił, że musiałam to uwiecznić na zdjęciu. Nie zdążyłam ustawić dobrze ostrości, bo bałam się, że zakochani czmychną. Ptasia miłość;))))



Dobrej niedzieli Wam życzę:)))

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Lawendowe pole i "Mroczny anioł"

Od czasu do czasu ozdabiam segregatory. Można w nich przechowywać dokumenty, czy ulubione gazety. Segregator z polem lawendowym znalazł swojego nabywcę.


A ostatnio poproszono mnie o przygotowanie lustra z tym samym motywem.





Za mną drugi tom historii Heaven Leigh Casteel, pt.: " Mroczny anioł". O pierwszym tomie pisałam
TUTAJ.



Heaven ma 17 lat, otwiera nowy rozdział swego życia, przenosi się do babci Gilian i jej znacznie młodszego męża. Nowe miejsce na początku wydaje się rajem dla biednej dziewczyny, dziadkowie opływają w bogactwa, zapewniają wnuczce najlepsze szkoły, ubrania, samochód, odpowiednie towarzystwo. Aż tyle...i tylko tyle. Życie kolejny raz pokazuje, że dobra materialne to coś ulotnego, coś, co można nabyć...natomiast miłość, szczęście, a przede wszystkim zdrowie to jednak najcenniejsze skarby. Zachwyca postać Troya - to młodszy brat dziadka....Autorka wspaniale pokazuje samotność tego artysty, poznajemy jego depresyjność, ale ta postać intryguje, bardzo intryguje. Ma w sobie to "coś"... oprócz wielkich bogactw materialnych, którymi gardzi, nosi w sobie dzikość, inność, namiętność i piękno. Heaven traci głowę...choć w sercu ma wciąż miłość do Logana z pierwszej części sagi. Ale jak wiadomo, życie to wybory i dylematy...więc i nasza bohaterka je ma...
Książka to trochę baśń, ale jednak nie o Kopciuszku....bo nasz Kopciuszek wciąż walczy, wciąż szuka tożsamości, i druga część nie kończy szczęśliwie jej trudnego życia. Widziałam w księgarni kolejny tom, więc przekonam się, co tym razem los zgotował dzielnej dziewczynie.

Książka daje do myślenia, to powieść poruszająca ciekawe kwestie. Nie pozostawia obojętnym na losy dziewczyny, która nosi w sobie traumę dzieciństwa. Czy można tę traumę pokonać? Czy zdarzenia z tego najwcześniejszego okresu naszego życia mają wpływ na kolejne etapy? 
Babcia Heaven ma problem z pogodzeniem się  z wiekiem....Czy my jesteśmy na to gotowe? Czy wszystkie kobiety z pokorą i akceptacją podchodzą do upływającego czasu?
A miłość....? Heaven jest świadoma swych decyzji...czy zawsze wybieramy to, co nakazuje rozsądek? Czy jednak los czasami kusi, tracimy głowę i kierujemy się tylko tym, co szepcze serce:)
W tym miejscy warto zacytować Coelho, który radził: "Ciesz się każdą chwilą, abyś potem nigdy nie żałował, że utraciłeś młodość. Każdemu etapowi życia Pan przypisał właściwe mu niepokoje".