piątek, 20 lutego 2015

Magdalena Rochoń, grajek z Malty i Pokój - miejsce szczęścia czy więzienie?

Malarstwo to bardzo szeroka przestrzeń, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Od tysięcy lat człowiek malował i będzie to robił do ...końca świata, nie chciałam tak napisać, bo zrobi się smutno:/ To może tak...malarstwo będzie istniało, dopóki będą rodzili się ludzie z takim własnie talentem i po drugiej stronie będą tacy jak ja, czyli ci, którzy uwielbiają malarstwo oglądać:)))
Skąd taki patetyczny wstęp?;) Od jakiegoś czasu przyglądam się malarstwu współczesnemu, a dokładniej sztuce Magdalenie Rochoń. Ma ona w swym dorobku ok. 450 obrazów, które zdobią prywatne galerie w kraju i zagranicą (m.in. w Niemczech, Norwegii, Belgii, Kanadzie i USA). Maluje farbami olejnymi, akwarelami, sięga także po akryle i pastel.  Najczęstszym tematem jej prac jest kobieta, malarka próbuje pokazać uczucia zamknięte w pięknej, kobiecej duszy i jej ciele.

I tak powstał kufer z motywem kobiety właśnie z obrazów malarki. Zastanawiałam się nad tym, jak pomalować dolną część kufra. Pomyślałam, że warto sięgnąć po technikę tepowania, która daje efekt "poruszenia". I tak zrobiłam:)))







Jakiś czas temu dostałam od siostry piękną widokówkę z Malty, przedstawiającą uroczego grajka:)


Widokówki zazwyczaj wykorzystujemy jako zakładki do książek lub zbieramy je w pudełku:) Kiedyś miałam taką pasję, ciekawe, czy są dzieci, które zbierają jeszcze widokówki? Aha, ale czy są jeszcze tacy, którzy je wysyłają? Tutaj jestem tradycjonalistką i kartki wysyłam, ale i lubię je dostawać:)))
No i co z tą kartką z grajkiem, bo już tradycyjnie ciągnie mnie w rozmyślanie o życiu....;)
Przygotowałam ramkę z drewna, pomalowałam na biało, bo to mój ulubiony kolor, miejscami przetarłam ramkę i wykorzystałam jeszcze dekory do ozdobienia:)





I jeszcze coś z literatury ...Dziś książka trudna, kilka lat temu ją przeczytałam, wracałam do niej i ją odkładałam. To książka z tych, które trzeba "przetrawić". Ale jest niesamowita!


" Dziś mam pięć lat. Wczoraj wieczorem, jak kładłem się spać w Szafie, miałem cztery, ale gdy budzę się po ciemku w Łóżku, już mam pięć, abrakadabra. Wcześniej miałem trzy, dwa, jeden, potem zero.
- Miałem kiedyś poniżej zera?
- Hmm? - Mama przeciąga się szeroko.
- Tam w górze, w Niebie. Miałem minus jeden, minus dwa, minus trzy lata?
- E, nie, odliczanie zaczęło się dopiero, jak śmignąłeś na Ziemię.
- Przez Okno w dachu. Cała byłaś smutna, zanim ci się przytrafiłem w brzuszku.
- To ty tak twierdzisz. - Mama wychyla się z Łóżka, żeby włączyć Lampę, a ona robi wszędzie widność szszust....."

Tak zaczyna się ta książka. Narratorem jest chłopiec, który ma pięć lat. Styl narracji to typowo dziecięcy język, pełen błędów składniowych i gramatycznych, ale nie jest infantylny. Przemyślenia chłopca, jego logiczne myślenie, mądre uwagi i komentarze dotyczące jego sytuacji zachwycają.

Dla Jacka Pokój jest jego całym światem. To tu się urodził, to w nim się bawi i uczy wszystkiego z Mamą. Na noc Mama układa synka do snu do szafy, w razie, gdyby przyszedł Stary Nick. Dla chłopca Pokój jest domem, dla Mamy więzieniem, w którym została zamknięta przed siedmioma laty przez psychopatę Nicka. Dzięki ogromnej determinacji, pomysłowości i bezgranicznej matczynej miłości udało się jej stworzyć dla synka namiastkę normalności. Niestety, ciekawość chłopca rośnie z wiekiem i Mama zdaje sobie sprawę, że Pokój nie wystarczy mu na długo...
Kobieta jest dla mnie bohaterką, to naprawdę sztuka wytłumaczyć niewinnemu dziecku, że jego szczęście  wyrosło na  gruncie zła....porwanie, zmuszanie do seksu, nieplanowana ciąża...
Synek chce Mamę chronić...marzy dla niej o wolności, której on nie zna, a ona pamięta...Opowiada mu o niej. Rodzi  się plan...ucieczka.
Ale co dalej? Czy chłopcu uda się dostosować do świata, który go przeraża? Co dzieje się w głowie małego dziecka? Czy nie będzie chciał wrócić do Pokoju, w którym czuł się tak bezpiecznie i miał Mamę tylko dla siebie? A Mama...jak ona udźwignie wolność....? Czy ją udźwignie?
Gdy kończymy tę fascynującą książkę, zostajemy z wieloma pytaniami na kilku płaszczyznach: psychologicznej i socjologicznej w szczególności.
Dwie rzeczy mnie zachwyciły najbardziej: opisana siła i wartość macierzyńskiej miłości, i przedstawione studium psychiki uwięzionego człowieka. 
Zastanowimy się także nad żmudnym wyzwaniem resocjalizacji, którą muszą podjąć rodzice, lekarze i psycholodzy, psychiatrzy i pedagodzy. Droga powrotu do społeczeństwa, ponowna adaptacja albo przystosowanie się zupełnie nowych warunków to niezliczone trudności i ciężka praca.
Zachęcam do lektury i życzę dobrego weekendu:)

29 komentarzy:

  1. Moniko,prace piękne, w takich kolorach jak lubię,a ten grajek...wyjątkowo ciekawie się prezentuje na tle książek...czy na ścianie...A co do książki.Czytałam ją ,ale pamiętam ,że dla mnie była jakaś "dziwna",ale to pewnie wynika z tego w jaki sposób jest przedstawione to co dla Jacka jest tylko znanym ("pokój") i dla jego matki ...więzieniem od kilku lat...Temat trudny ,to fakt,ale......mimo ,że czytając książkę miałam chwilami mieszane uczucia...przeczytałam ja w tempie ..prawie ,że olimpijskim....ciągnęło mnie do niej....et pewnie sama nie wiem czego oczekiwałam......a co znalazłam...więc nie słuchaj mnie Moniko..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Grażynko za miłe słowa, ja też lubię wszelkie odcienie niebieskiego, szczególnie w połączeniu z bielą:) "Pokój" to trudna książka, ja też do niej kilka razy podchodziłam. Jest po prostu inna od tych, które Grażynko czytamy, ale myślę, że warto o niej pamiętać:) Dobrej niedzieli i jeszcze raz dziękuję, także w tym miejscu, za wspaniały prezent, jestem przekonana, że wykorzystam go przy najbliższej okazji, która już niedługo:)

      Usuń
  2. Prace z duszą:) Książki nie czytałam, ale chyba mnie skusiłaś:)
    Wysłałam maila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Ewa:) Dziękuję bardzo, ale praca z duszą to niedługo do mnie dotrze, błękitna w kropeczki! Jeszcze raz Ci dziękuję, wczoraj wysłałam przelew. Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. bardzo ładne i pudełko i malarstwo i pocztówka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marta, zaraz zajrzę do Ciebie, widziałam tak jakiegoś pięknego motyla:))))

      Usuń
  4. Jestem pod wrażeniem... motyw kobiety na kuferku - piękny, no i oczywiście pan z gitarą w białej ramce - uczta dla oczu. Książkę oczywiście dopisuję do listy obowiązkowych dla mnie lektur, już tego się trochę nazbierało...
    Miłego wypoczynku sobotnio - niedzielnego
    Pozdrowienia dla kotka i wszystkich ptaszków z ogrodu
    Dorota Szteniowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Dorotko, bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa, a książkę chętnie pożyczę:) Nasz kotek Ruby dziękuje za pozdrowienia, wygrzewa się w słoneczku:))) A ptaszki wciąż do nas zaglądają, "poluję" teraz z aparatem na młodego dzięcioła, ale jest tak mały i zwinny, że zanim się zbiorę, to jego już nie ma;) Ale w fotografowaniu ptaków trzeba być bardzo cierpliwym, więc muszę się w nią uzbroić:)))
      Wszystkiego dobrego i do zobaczenia w szkole:))))

      Usuń
  5. Cudowny kuferek:) a pocztówka ekstra!!!! pozdrawiam ciepło, po książkę sięgnę jak przebrnę przez stosik, który czeka na przeczytanie:), uściski. Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, siostra ma dla mnie ponoć jeszcze dwie takie w tym klimacie, już się cieszę, będą piękne obrazki:)
      U mnie także stosik.....książek i czasopism:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Przepiękny kuferek w bardzo ładnych kolorach. Aż miło się na niego patrzy :) Widokówki też kiedyś zbierałam. Pamiętam jak tata mi za każdym razem jakąś przywoził :) Po jakimś czasie miałam już ich sporo, które trzymam do dnia dzisiejszego jako pamiątkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tak, ten kolor choć dość ostry jest przyjemny dla oka:) Cieszę się, że miałaś taką pasję, z sentymentem do niej wracam:) Masz piękną pamiątkę, ja mam je trochę "porozrzucane" w różnych miejscach, muszę pomyśleć o jakimś kufrze:)))

      Usuń
  7. I kolejnego "kopciuszka" wystroiłaś w balową szatę - piękny kuferek. Podobają mi się kolory. I kontrast jaki tworzy chłód otoczenia z ukrytym w twarzy tej kobiety ogniem. Wygląda jakby czekała na pocałunek, by obudzić się do życia.
    Widokówka ma niezwykły klimat, który pięknie podkreśliłaś ramką.
    A co do książki... Mocna rzecz jak sądzę. Świat, w którym żyjemy zawsze zdaje się być tym jedynym. Wyrwanie z niego pozostawia strzępy serca w dawnym miejscu na pewno.
    Coś, co obiektywnie wydaje się być dobre i jako takie konieczne, dla zainteresowanego bywa dramatycznym czy wręcz traumatycznym zdarzeniem. Co my wiemy o innym ludzkim sercu?
    Z zacytowanego fragmentu jawi mi się bardzo wyjątkowa i piękna więź mamy z dzieckiem. Kojarzy mi się z tym czasem, gdy maluszek "mieszka" w pokoju ciała matki. Wiele razy myślałam, że gdyby nas spytać przed urodzeniem czy chcemy przyjść na świat, to wszyscy jak jeden mąż zaprzeczylibyśmy. Przecież... "nie ma jak u mamy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Basiu:)
      Dziękuję za miłą ocenę i piękną interpretację tego motywu. Także widzę czekanie tej kobiety....
      Dokładnie tak, co my wiemy o innym ludzkim sercu...czasami się wymądrzamy, chcemy komuś układać scenariusz życia, a tymczasem ta inna osoba ma zupełnie inną perspektywę spojrzenia i wszystko widzi inaczej. Jestem bardzo wyczulona na to, staram się być ostrożna, ale i pomocna, jak trzeba:)
      Pozdrawiam i odpoczywaj Basiu, ostatnie dni to kolosalny wysiłek, ale już nie mogę się doczekać Twoje książki:))))

      Usuń
  8. Już to, co Ty napisałaś o tej książce, wstrząsnęło mną do głębi. Koniecznie muszę ją przeczytać, ale podejrzewam, że jej lektura będzie bardzo ciężkim przeżyciem...
    Robisz piękne zdjęcia ślicznych rzeczy, zresztą już Ci to chyba mówiłam.:) U mnie też kartki bardzo często służą za zakładki. Gorąco pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Korciu:) Myślę, że "Pokój" będzie Ci się podobał:) To bardzo ciekawe przeżycie szczególnie dla tych, którzy lubią zagłębiać się w psychikę człowieka, w tym przypadku dziecka.
      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  9. Moniu ja też kiedyś zbierałam pocztówki. Z łezką w oku oglądałam pocztówki, które znalazłam po śmierci Taty przechowywane od lat mojego dzieciństwa. Ile wspomnień z nich wyszło...W szkole szyliśmy takie pudełeczka z pocztówek ( ciekawe czy ktoś jeszcze teraz wie o czym mówię...:) )Ale Twoje kompozycje przebijają wszystko...Do książki raczej nie zajrzę, bo jakoś ostatnio mam nadmiar wrażeń niezbyt miłych, więc po co jeszcze dokładać... Pozdrawiam Moniu serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pocztówki mają dla Ciebie wartość szczególną i są wspaniałą pamiątką:) Każda to przecież jakieś miejsce, wspomnienia, osoby, które przewinęły się przez nasze życie:)
      A więc sięgnij po "Pokój" w innym czasie, spokojniejszym. Mam nadzieję, że wszystko w porządku u Ciebie. Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Ja wiem, o czym mówisz Gabrysiu :) A o zakładkach zrobionych ze starych klisz fotograficznych zszytych kolorową włóczką pamiętasz? :)))
      To się robiło na tak zwanym "wychowaniu technicznym". O cerowaniu skarpet, haftowaniu różnymi ściegami, szydełkowaniu i robieniu na drutach nie wspomnę :) Umiem to wszystko do dziś i czuję się z tym jak eksponat muzealny :)))
      Pozdrawiam wszystkie Dinozaury :)

      Usuń
    3. O zakładkach też zapomniałam :-) Czy ktoś dzisiaj ceruje skarpety, albo... chwyta oczka w rajstopach?
      To nam się zrobił mały "Wieczór Dinozaura..."

      Usuń
  10. Ojej, Basiu, uruchomiłaś moje wspomnienia! Ja także pamiętam te zakładki, chociaż kompletnie o tym zapomniałam:/
    To były świetne zajęcia, i szydełko, i druty, i przygotowywanie posiłków, czasami chłopcy byli także w to zaangażowani:)
    Dziękuję Basiu za pozdrowienia:)
    Dinozaur Moni;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochany Dinozaurze ;)
    a ściegi "za igłą", "przed igłą", "fastryga" też miałaś? Bo ja tak i śmigam igiełką jak trzeba aż lecą skry ;))) Jak Ci "poleci" obrąbek w spódniczce to do mnie jak w dym - podłożę ślicznie, równo takim specjalnym ściegiem, że overlock wysiada!
    No i gdzieś jeszcze plącze się po szufladach nieduża chusteczka do nosa ozdobiona przeze mnie cieniutką szydełkową koroneczką. A moja mama nadal jest posiadaczką wiekowego już dosyć krawata wydziubanego przeze mnie szydełkiem w piękny wzór - mniam!
    No i poleciały dinozaurze wspomnienia :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że miałam;) Poza tym moja mama jest krawcową, więc domowe nauki też pobierałam. Szkoda, że byłam wtedy taka oporna, dużo bym dała za te umiejętności. Ale kto wie, może je jeszcze odkurzę;) Zamówiłam właśnie u jednej z blogowych koleżanek komplet zasłonek, bieżnik i poszewkę na poduszkę. Tak bardzo jej zazdroszczę umiejętności szycia....wiem, że to pewnie do opanowania, ale na razie czekam na konstytucyjne wydłużenie doby;) Pozostaje wierzyć, że wszystko przede mną:)
      O Boże, jeszcze jedno...przypomniałam sobie kołnierzyki do fartuchów szkolnych, przecież je się wyszywało, dobrze pamiętam? Czy na szydełku, a może to i to....Normalnie prehistoria, a jak tak bardzo lubię te sielskie klimaty:/
      Nie no nie mogę! Jeszcze jedno mi się przypomniało....Pierwszym prezentem dla mojej teściowej był bieżnik, który własnoręcznie wyszyłam haftem richelieu, już wtedy wiedziała, że nie może mnie wypuścić z ramion jej syna;))))))
      Ok, idę spać, już wiem, jakie będą sny dzisiejszej nocy....ja w fartuchu szkolnym z ozdobnym kołnierzykiem, a może przyśni się teściowa;))) Mam nadzieję, że się wyśpię:))) Ściskam Dinozuary;)

      Usuń
    2. Niedawno robiłam na zamówienie taki kołnierzyk :) i szkoda mi się było z nim rozstawać :-) Dobranoc wszystkim Dinozaurom. ( jaka jest forma żeńska?...)

      Usuń
  12. Śpij dobrze Gabuniu:) Rodzaj żeński...hmmm, może jakoś pieszczotliwie, np. Dinusia;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chodziłam wczoraj po empiku, oglądałam takie kuferki, pudełka (dosyć drogie, nawiasem mówiąc) i tak sobie pomyślałam, że i twoje wyroby powinny się tam znaleźć. :) Zdecydowanie zasługujesz na większy rozgłos!

    Napisałaś raz u mnie o filmie pt. "Sylvia": nie widziałam go (mimo że poetkę uwielbiam), ale zaraz potem zaczęłam szukać o nim informacji i trafiłam na piękny, acz smutny wiersz Friedy.
    "Now they want to make a film
    For anyone lacking the ability
    To imagine the body, head in oven
    Orphaning children."
    Teraz sama nie wiem, czy chcę go obejrzeć, chyba jednak nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za tak miłe słowa...Nigdy o sobie nie myślałam w ten sposób. Masz rację z empikiem, drogo. Ale to jednak znana firma, z dużą ilością klientów.
      "Sylvia"...no widzisz, ja lubię takie klimaty, aczkolwiek rzeczywiście dużo tam smutku, dramatu, trudnych scen. Film oglądałam dość dawno..może powtórzę to teraz i zobaczę, jaki będzie odbiór po latach:)
      Pozdrawiam:)))

      Usuń
  14. Skrzyneczka cudna. Z widokówki śliczny obrazek zrobiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem urzeczona malarstwem Magdaleny R. i Twoimi pracami również-pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń