wtorek, 29 grudnia 2015

Bielimy i postarzamy, kufry dla kochanych kobiet i zajrzyjmy do Komańczy;)

Nie będę oryginalna, bo podobnie jak na większości blogów napiszę, że już po świętach i że trzeba wrócić na właściwe tory;) Ale cieszę się, że nastrój świąteczny nas nie opuszcza, za nami dni pełne przemyśleń i refleksji. 
Jak nie raz pisałam, nigdy na tym blogu nie będę odwoływać się do religii czy polityki. Te dwie przestrzenie to bardzo prywatne sprawy i obie doprowadziły do wielu kłótni, ba, nawet wojen. A ja bardzo nie lubię, gdy ludzie się kłócą...
Jakie byłe tegoroczne święta? Jestem z siebie dumna, wiecie dlaczego? Bo wreszcie zdecydowałam sama, że wcale nie muszę siedzieć przy pełnych stołach, bo tak nakazuje kultura i tradycja. Owszem, byłam, zjadłam i poszłam;) Wiem, że nikogo nie uraziłam i wiem, że rodzina rozumie, że ja to muszę trochę sama ze sobą...
Mam wrażenie, że ludzie, szczególnie ci, którzy mają rodziny, zapominają o czasie spędzonym sami ze sobą. To znaczy, nie umieją niczym wypełnić tego czasu, nudzą się. Apeluję, w życiu bywa różnie, może się tak zdarzyć, że zostaniemy sami, więc nauczmy się go wykorzystywać, nie marnujemy go.
We mnie panowała dzika radość, bo wreszcie mogłam poczytać to, co zaczęłam, mogłam siedzieć na pniaku i patrzeć na zachód słońca, i nie myśleć, że muszę już iść do domu. Miałam w sobie dużo pokoju i obiecałam sobie, że już go nie wypuszczę, zobaczymy, czy mi się uda. Postaram się:)

Dziś pokażę kolejne metamorfozy, którymi zajęłam się przed świętami i dwa kuferki, zamówione jako prezenty, jeden dla siostry, drugi dla teściowej:)

Komoda, którą miałam zmienić wyglądała tak, jak poniżej. Sama w sobie, jest piękna, ale było zamówienie, by dopasować ją do absolutnie cudownych wnętrz domu pani Gosi, która kocha styl prowansalski, łączący estetykę francuskiej wsi z pałacową klasyką. A więc dużo przetarć, bielenia i postarzania.






I jeszcze dwa krzesła, znacie już je. Wcześniej dekorowałam je w przewagą szarości, teraz jest więcej brązu.






Gdy pracowałam przy tych krzesłach, akurat była u mnie moja czteroletnia chrześnica, zabawne było to, jak dziecko nie może się nadziwić, że krzesło ma zwierzęce nogi;)))

I jeszcze kuferki. Pierwszy z nich zamówiła u mnie nasza blogowa koleżanka, miłośniczka rękodzieła i ogrodów. Janeczko, bardzo dziękuję i jeszcze raz wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)
A to blog naszej koleżanki: http://mojechwilewytchnienia.blogspot.com/
Kuferek miał być "spokojny", pasujący do mahoniowych mebli i dla miłośniczki kwiatów.



I drugi kuferek. Zamówiony dla teściowej, która lubi jasne kolory i jest miłośniczką kwiatów, jak większość chyba kobiet, i mężczyzn na pewno też:)






Tak zakończyłam rok, jeśli chodzi o zamówienia:) Mam nadzieję, że kolejny rok będzie równie pełny spotkań z miłośnikami rękodzieła i  będę potrafiła przygotować prace tak, by spełniły pokładane oczekiwania:)

Na początku pisałam o zachodzie słońca. W wieczór świąteczny wybrałam się z naszym ukochanym psem na spacer, oczywiście z aparatem. Długo patrzyliśmy na to żarzące się niebo. To był ten moment, gdy do serca wlewa się miłość i czuję się wielką wdzięczność za to, że jestem na tym świecie:)


I dla tych, którzy dotrwali do tego momentu...;) Chciałam polecić książkę, jedną z trzech, które udało mi się przeczytać podczas pięknych dni świątecznych. Jedną z nich jest "Wariatka z Komańczy" Marii Nurowskiej. Tę autorkę zna chyba większość z nas:) Bardzo lubię czytać jej książki.


Kolejny raz wędrujemy w chyba ulubione strony pisarki, w Bieszczady. To teren, do którego i ja mam słabość, choć byłam tam tylko raz. Wiele jest pięknych miejsc w Polsce, ale moim skromnym zdaniem właśnie w Bieszczadach i jeszcze na Mazurach można znaleźć prawdziwy oddech...od wszystkiego.
Bohaterką książki jest artystka Marta Kohn, która mieszkając praktycznie większość życia w Warszawie, wyjeżdża do znajomej starszej pani własnie w Bieszczady, do Komańczy. Wyjeżdża i już zostaje:)
Do miejscowości przyjeżdża trójka francuskich architektów, mają oni zrekonstruować spaloną osiemnastowieczną cerkiew. Jeden z nich zostaje mężem malarki. Wyjeżdżają do Lwowa...gdzie niedaleko przecież toczy się wojna. Marta zostaje w nią wmieszana...będzie więziona w Ługańsku. To czas gdy poznaje kilka ważnych osób, które mają wielki wpływ na jej dalsze życie, pełne wzlotów i upadków, cierpienia i miłości. I końcówka...OBŁĘDNIE PIĘKNA!
To oczywiście duży skrót tej powieści, ale jak będzie możliwość to zajrzyjcie do niej. Znajdziemy w niej piękne opisy Bieszczad, różne postaci miłości, od tej racjonalnej, poukładanej do szalonej i bez perspektyw. 
Bohaterka jest mi bardzo bliska, bo podobnie jak ona, czasem czuję się trochę odludkiem;) W sensie takim, że nie lubię iść w tłumie do przodu, w tłumie, który jest zainteresowany tylko materializmem, opłacalnością i konsumpcją. Ja tam wolę sobie spacerować boczną ścieżką, na końcu której jest może właśnie taki zachód słońca, który widziałam, a nie kariera, konto i tzw. sukces zawodowy;)
To tak oczywiście z przymrużeniem oka, nie chcę nikogo obrazić, ale blog traktuję jako pamiętnik z sekretami, więc dzielę się z Wami swoimi poglądami, tajemnicami, tym, co mi w duszy gra:)

Kochani, życzę Wam w Nowym Roku właśnie pokoju w sercu, miłości czasami racjonalnej, a czasami szalonej, i życzę Wam i sobie, byśmy potrafili, bez względu na wszystko, wciąż patrzeć na świat jak dzieci...czysto, bez kalkulacji i z radością:)))

Pozdrawiam! Monika

97 komentarzy:

  1. Śliczne prace. Zawsze z miłą chęcią tu do Ciebie zaglądam. Też lubię pobyć sama z sobą, z swoimi pasjami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę Aga! Ja natomiast nie mogę się napatrzeć na Twoja filcowe cudowności! Są boskie! Pozdrawiam, radości w Nowym Roku:)

      Usuń
  2. Przepiękne kuferki!Lubię książki Marii Nurowskiej, bardzo dziękuję za recenzję "Wariatki z Komańczy" Do Komańczy zawędrowałam w 1997 roku, czuć tam było wielokulturowość.Wiele rzeczy mnie tam zachwyciło,ale niektóre lekko zaniepokoiły.Tobie również Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, te tereny to zderzenie wielu kultur, to bardzo ciekawe miejsce z niesamowitą historią. A "Wariatkę" polecam, świetnie się czytało. Człowiek nabiera dystansu do wszystkiego:)
      Pomyślności w Nowym Roku:)

      Usuń
  3. ale piekna ta komda , masz dar do zmian :))
    Książkę zapisuję do przeczytania

    Najlepszego w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wielu pięknych chwil w Nowym Roku:)))

      Usuń
  4. Ostatnio Moniu usłyszałam takie słowa, że jak człowiek nie nudzi się sam z sobą to oznacza dojrzałość.
    My też odeszliśmy od siedzenia za stołem. Dwa dni Świąt i dwa dni wycieczek do różnych miejsc. Można? można :)
    Życzę Ci Moniu aby ten pokój został w Tobie jak najdłużej, jak naładowany akumulator - dodawał energii i radości w każdy dzień Nowego Roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam spytać - czy Ty masz daleko do Skarbimierza? :) Jeśli nie - to mam dla Ciebie Moniu dobrą - myślę wiadomość :)

      Usuń
    2. Dziękuję za życzenia pokoju, niech panuje w nas i obok nas:)
      Zaskoczyłaś mnie...do Skarbimierza mam ok. 50 km, czekam na tę wiadomość:)
      Jeszcze raz wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

      Usuń
    3. To zaplanuj sobie na dzień 19.02 wycieczkę do Skarbimierza :) Mamy tam z Moniką spotkanie - dokładnie nie wiem jeszcze czy w bibliotece czy w szkole. Cudnie będzie się spotkać co Ty na to??? Dam znać jak się dowiem :)

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję, to bardzo miłe z Waszej strony:) Zobaczymy, co czas pokaże:) Zdrowia na Nowy Rok Gabrysiu, niech ta tarczyca się już trochę uspokoi:))

      Usuń
  5. Moniko, poruszyłaś dwie ważne sprawy: umiejętność bycia ze sobą samym oraz życie dla pasji. Ta pierwsza cecha jest niezwykle istotna, czasem obserwuje znajomych, którzy MUSZĄ mieć wokół siebie kogoś do towarzystwa, bo chyba boją się własnych myśli albo sami nie potrafią wymyślić sobie zajęcia, jak małe dzieci, którym trzeba zorganizować czas. A kiedy przychodzi czas emerytury lub śmierć bliskiej osoby świat wali im się na głowę.
    Druga sprawa - życie dla pasji. Ileż to razy gdy robiłam coś dla tych drgnień duszy, które się zdarzają gdy robisz coś z miłością, słyszałam: a ile Ci za to płacą, nie mów, że robisz to za darmo... nawet osoby, którym starałam się pomóc zawsze czuły się w obowiązku, żeby choć czekoladę kupić. A potem dziwimy się, że do lekarza, nauczyciela czy kogo tam jeszcze biegają ludzie z "upominkami". Czy nie można pracować, pomagać, interesować się, gratulować, motywować bezinteresownie? Czy kazde zajęcie musi być związane z zarobkowaniem? uważam tak jak Ty, że więcej radości dają w życiu pasje, spotkania z ciekawymi ludźmi, wypady na łono przyrody, zwiedzanie nowych miejsc, niż pełne konto. Oczywiście nie jestem na tyle naiwna, by żyć samymi ideami, ale auto nie musi kosztować pół miliona, butów nie muszę mieć 200 par, a jeść trzeba dla zaspokojenia głodu...
    Oj chyba za dużo się rozpisałam, wybacz. Dobrego roku Moniko, po prostu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, tak, jak pisałam u Ciebie, świetnie interpretujesz to, o co mi chodzi:) Dokładnie tak! znam też takie przypadki, gdy człowiek został sam...i masakra, o dziwo, częściej dotyczy to kobiet. Odkąd pamiętam, zawsze dobrze czułam się z swoim towarzystwie, zawsze miałam jakiś pomysł na wypełnienie czasu. I odkąd pamiętam nie lubię towarzyskich spotkań, gdzie w kółko to samo, a także unikam miałkich znajomości. Tu jestem egoistką, zbyt cenię swój czas właśnie. Jeśli mam spędzić czas z osobą, która jest w innym miejscu, albo która będzie układała mi życie, bo jej zdaniem powinnam tak i tak...to uciekam;) Oczywiście jest inaczej, jeśli jakaś osoba potrzebuje mojego czasu, bo jest jej zwyczajnie źle...wtedy nic nie jest ważne, tylko ta osoba:)
      I druga sprawa..jak ja Cię Asiu, rozumiem z tymi pytaniami o opłacalność...Ręce czasami opadają. Wiesz, jakoś uciekają nam ze słownika słowa takie, jak: poświęcenie, ofiara, wyrzeczenia...to takie niemodne i staroświeckie. Ja mam właśnie "starą" duszę i po prostu lubię sprawiać radość, lubię gdy ludzie są zadowoleni i szczęśliwi. świat krzyczy inaczej, ale czy ja muszę jak wszyscy...Nie:) I całe szczęście:)
      I jak trzeba, to twardo stąpam po ziemi, zajmuję się w domu finansami, więc granica "rozdawania" jest, ale cały sens to widzieć tę granicę, stawiać ją, może nawet elastycznie przesuwać...:) Ze smutkiem patrzę na tych, co tylko na konto, na konto....Nigdzie nie pojadą, do kina i teatru nie chodzą, przyrody nie zauważają...Ehhh, widzisz też się rozpisałam;)
      Radości i zdrowia w Nowym Roku:)))

      Usuń
  6. Cudne te mebelki :))) Sama zajmuje się postarzaniem i co chwile wynajduję coś nowego. Zaciekawiłaś mnie książką i z pewnością ją przeczytam bo Bieszczady to moje miejsce na ziemi ;) Stamtąd pochodzę i gdy tylko mogę to wracam by na nowo odkrywać miejsca...jedyne...niepowtarzalne..
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku ! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pięknych okolic pochodzisz! Na pewno książka Ci się spodoba:) Dziękuję za miłe słowa o mebelkach:) Z chęcią zajrzę do Ciebie:)
      Radości i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku:)

      Usuń
  7. Jak zwykle pokazujesz swoje pięknie wykonane rzeczy. Jedną z nich już cieszy się od kilku dni moja siostra. Kuferek jest piękny. Na jego widok na chwilę zamarła. Nie wykonałam jeszcze zdjęć, ale to nadrobię i pochwalę się.
    Kocham Bieszczady więc książkę muszę przeczytać. Pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku:):):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę Janeczko:) Tak bardzo mi miło:) Jeszcze raz dziękuję za zaufanie, którym mnie obdarzyłaś:)
      Dużo zdrowia w Nowym Roku, oby nasze kłopoty endokrynologiczne nie dawały o sobie znać:))) Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  8. Ze zwyczajnego zrobić mebelek jak z bajki - to jest coś. Bardzo Cię podziwiam! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Wszystkiego dobrego i głosowałam już u Ciebie na Podróż Roku! Pustynia Błędowska!
      Radości w Nowym Roku:)

      Usuń
  9. NO ale komoda wyszła Ci super - jak arcydzieło! Nie znam tej autorki muszę cposzukać jej książek - polecasz coś szczególnego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:))) Nurowską polecam, na pewno "Drzwi do piekła", dosadna, ale świetna! Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:)

      Usuń
  10. Wielka jest Twoja życiowa mądrość...i dlatego spotykasz takie zachody słońca...
    Mebelki cudowne, takie lubię, wszystkie Twoje prace są prześliczne.
    A Bieszczady kocham, więc muszę tę książkę zdobyć.
    Samotność ma swój wielki sens i nigdy się nie nudzę...jest przecież niebo i las i słońce lub gwiazdy...
    W nadchodzącym roku życzę Ci Moniko pięknych dni, bądź szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu, kocham zachody słońca i wciąż się nadziwić nie mogę Potędze i Miłości, która stworzyła ten piękny świat...
      Nurowska w tej książce porusza ważne tematy, warto się w nią zagłębić:) Ehhh, Bieszczady....noszę w sobie wciąż zachwyt nieustający pięknem i dzikością tego miejsca:)
      Tak, przyroda czeka na wszystkich, i tych samotnych, i tych w duetach;)
      Pomyślności Basiu i wiele radości:)))

      Usuń
  11. Zacznę od Komańczy. Tę książkę czytałam całkiem niedawno,ale w ogóle Marię Nurowską jako pisarkę bardzo cenię i co ważniejsze lubię. Ponieważ przeczytałam kilkanaście książek tej autorki to powiem ,że ta "Wariatka z Komańczy " nie należy do moich takich ...bardzo ,bardzo.Oczywiście skusiło mnie przede wszystkim to gdzie to się dzieje.A w Komańczy byłam z przyjaciółką kilka lat temu.Mieszkałyśmy w bardzo pięknie położonym Klasztorze Sióstr Nazaretanek.Najbardziej utkwiła mi w pamięci pościel-śnieżnobiała z ręcznie wykonanymi guzikami i pięknymi dziurkami do nich.A przy tym Siostrzyczki ,które karmiły nas swoimi "produktami"-wszystko zebrane i zrobione przez Nie.Do dzisiaj pamiętam także piękne otoczenie wokół....a byłyśmy tam w maju gdy wszystko budziło się do życia.No i pamiętne miejsce gdy na wygnaniu przebywał tam Prymas Wyszyński.
    Moniko-jestem także osobą ,która czasami bardzo dobrze czuje się w swoim własnym towarzystwie...gdy także mogę robić to co najbardziej kocham.O Twoich metamorfozach nie będę wiele pisać bo już dawniej stwierdziłam ,że są bardzo "artystyczne" i to takie z duszą...wiesz o co chodzi więc tyle. A w Nowym Roku...życzę Tobie ale i innym także spokoju ,pokoju.....pomyślności i dużo radości z każdego dnia ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Grażynko:) Pamiętam, jak mi opowiadałaś o wizycie w Komańczy. Bardzo żałuję, że nie udało mi się podczas wakacji tam zajrzeć, ale sama wiesz, że Wasz teren to kopalnia historii i architektury. Następnym razem na pewno tam zajrzę:)
      Nurowska to ciekawa postać, a jej książki trochę skandalizujące czasami, ale dobre. A którą Grażynko szczególnie polecasz?
      Wszystkiego dobrego dla całej Twojej rodziny:)))

      Usuń
    2. Moniko,obym nie zapomniała to od razu napiszę Ci o książkach,które szczególnie mi zapadły w pamięci Marii Nurowskiej oczywiście..."Niemiecki taniec", z cyklu "imię twoje" 1 część "Imię twoje",2 "Powrót do Lwowa" i 3 "Dwie miłości" oraz "Nakarmić wilki" -dzieje się w Bieszczadach i dlatego też jest mi bliska ,ale 2 część "Requiem dla wilka"-tą się trochę rozczarowałam ,ale przeczytałam do końca bo autorka należy do moich ulubionych - w takich przypadkach daję szansę wszystkim ,które zaczynam czytać.

      Usuń
    3. Dziękuję Grażynko:)))

      Usuń
  12. Moniko, metamorfoza komody jest niesamowita :) Pięknie wygląda! Krzesełka też prezentują się wspaniale. A kuferki to chyba Twój znak firmowy ;) Bardzo mi się podobają. Pozdrawiam cieplutko i życzę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Najbardziej cieszy mnie fakt, że pani Gosia - właścicielka mebelków jest zadowolona:) Teraz będę przygotowywać toaletkę:)
      Dużo radości w Nowym Roku:)))

      Usuń
  13. Piekne, cudne prae,pozdrawiam i zyczę wszystkiego co najpiekniejsze w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  14. jeju jaka piekna komoda....sama chetnie weszlabym w jej posiadanie !....i przed i po transformacji piekna...kwestia wystroju wnetrza..... piekne postarzenie Monia !
    eh ksiazki, ksiazki.....zycze sobie abym w 2016 roku miala wiele wolnych wieczorow aby je pochlaniac...czego Tobie rowniez zycze ! do zobaczenia !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aga, tak, masz rację, ja też ozdabiając ją, co chwila się zatrzymywałam i ją podziwiałam, sama w sobie jest śliczna:)
      I życzę Ci, by spełniły się Twoja postanowienia noworoczne, dotyczące książek także...ja sobie nie wyobrażam życia bez nich, są dla mnie jak tlen:))) buziolki!

      Usuń
  15. komoda prezentuje się rewelacyjnie, aż dech zapiera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wam bardzo! Pozdrawiam:)))

      Usuń
  16. Piękna komoda. Będzie pasować do niezwykłych wznętrz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wnętrza, w których stoi ta komoda są piękne, pani Gosia ma kapitalny gust! Radości w Nowym Roku:)

      Usuń
  17. Bycie sam na sam ze sobą to mój ulubiony stan. Może dlatego udaje mi się przetrwać ciężkie chwile w życiu. Gdybym swoje szczęście uzależniła od drugiego człowieka, to byłaby katastrofa za katastrofą. Nurowska jest wymagającym autorem. jej książek nie da się czytać szybko i byle jak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Holly, doskonale znam ten stan, choć po taki czasie doceniam bliźniego:))) Masz rację, Nurowska to wymagający autor, choć tę książkę przeczytałam szybko, to dużo mi w głowie zostało:) Radości i powodzenia w Nowym Roku:)))

      Usuń
  18. Moniko, ta komoda jest cudowna! Z krzesłami stanowią piękny zestaw. Widziałam go wcześniej w biegu na telefonie i dziś wreszcie znalazłam wolną chwilę, by spokojnie obejrzeć na monitorze. Teraz przy kawie się zachwycam. I te piękne kuferki.. Pracowity rok zamknęłaś z przytupem:D Z okazji nadchodzącego Nowego Roku życzę Ci by udało Ci się zatrzymać ten spokój, który masz w sobie i który podziwiam tak jak Twoje prace:) Serdeczne uściski:*
    ps. Tak się złożyło, że tuż przed świętami na kiermaszu książek wpadł mi w ręce "Rosyjski kochanek" M. Nurowskiej i była to jedna z moich świątecznych lektur:) Wydana prawie 20 lat temu nic nie straciła na aktualności (zresztą lubię książki pisane w tamtym okresie), a dodatkowo akcja ma miejsce w moim ukochanym Paryżu. Warto przeczytać, jeśli jeszcze nie miałaś okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Basiu, dobra duszyczko:))) Dziękuję za te piękne słowa, tak miło, że do mnie zaglądasz:) Tak, ten rok był dobry, dużo zamówień i wspaniałych ludzi, których spotkałam, i w realu, i w sieci;))) Poznałam też Ciebie:)
      Dokładnie tak, Nurowska, czy współczesna, czy sprzed 20 lat jest wciąż aktualna:) Z chęcią się rozejrzę za "Rosyjskim kochankiem"...w sensie za książką;)))
      Kochana, dobrych dni w Nowym Roku:)))

      Usuń
    2. Teraz dopiero przeczytałam Twoją odpowiedź i jest mi bardzo, ale to bardzo miło:))
      A propos książki to u nas było sporo śmiechu gdy nie mogłam znaleźć książki i moje córki szukały "rosyjskiego kochanka mamy". Wreszcie Julka znalazła, co oznajmiła wołając "mamusiu, znalazłam twojego rosyjskiego kochanka, jest pod łóżkiem". Przesyłam buziaki i życzę Ci przyjemnej lektury:*

      Usuń
    3. No to Kochana masz wspaniałą rodzinę, że pozwalają na chowanie kochanka pod łóżkiem;))))))))) Ściskam:*

      Usuń
  19. Fajnie napisane:) w twoim sensie to ja tez jestem odludkiem.Musze troche zwolnic bo ja wlasnie zawsze jestem w pedzie,w ogromnym jakims niewyjasnionym stresie i juz mi organizm daje znak,zeby odsapnac i teraz bede takim odludkiem,nie chce juz pedzic i miec czas dla siebie:) pozdrawiam Monika,jestes fajna babka.Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie Sylwia życzę Ci, byś odsapnęła i spędziła najbliższy czas, by i ciało, i dusza odpoczęła:))) I wzajemnie...wiesz z tą fajną babką;))) Pomyślności i radości w Nowym Roku:)

      Usuń
  20. Jak zwykle Twoje prace są przepiękne! Metamorfoza komody jest wręcz genialna! Uwielbiam takie przetarcia :)
    No cóż, muszę się przyznać, że też lubię swoje towarzystwo :) Uwielbiam ludzi, ale odpoczywam i ładuję akumulatorki w ciszy i spokoju, będąc sama ze sobą. A święta to dla mnie czas odpoczynku, relaksu i zajmowania się tym, na co na co dzień nie mam czasu. A pasji mam sporo :)
    Życzę pięknego nadchodzącego roku, pełnego miłości, radości i oczywiście bardzo twórczego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, ja też kocham te postarzenia;) Zauważyłam, że masz mnóstwo pasji, tak trzymać! Kreatywny człowiek nigdy się nie nudzi:)
      Bardzo dziękuję za Twoją obecność na blogu i życzę pomyślności i szczęścia w Nowym Roku:)))

      Usuń
  21. Super efekty!:) Szczęśliwego NOWEGO ROKU!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Radości i zdrowia! Pozdrawiam:)))

      Usuń
  22. Kochana, pobielone mebelki są cudowne!!! Zdecydowanie w bieli bardziej im "do twarzy"...
    Życzę Ci z całego serca, by Nowy Rok, był piękniejszy! Przyniósł ze sobą samo dobro i tylko radość!!!
    Ściskam najserdeczniej kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, tym bardziej, że obie kochamy biel;))) Ehh, ten Twój domek:)))
      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)))

      Usuń
  23. Uwielbiam takie klimaty... kocham stare przedmioty i sama ostatnio poddałam renowacji babitkowy stół..czeka mnie jeszcze jedno wyzwanie - komoda...:) z miłą chęcią będą do Ciebie zaglądać... Super pomysły... Pozdrawiam serdecznie i na Nadchodzący Nowy Rok życzę Tobie i Twoim bliskim Wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę z przyjemnością do Ciebie zaglądać, by nacieszyć oko i szukać inspiracji:))) Powodzenia przy komodzie:)
      Dzięki, że do mnie zajrzałaś, wszystkiego naj, naj, naj ...w Nowym Roku!

      Usuń
  24. Muszę zwrócić uwagę nie tylko na bajeczne prace, ale i na interesujące tło. To może Twoja pracownia? Robisz wprost nieziemskie rzeczy, zresztą doskonale wiesz, że jestem Twoją fanką. :-) Monia, życzę Ci w 2016 roku równie wielkiej kreatywności oraz dużo zdrowia, pozytywnej energii i siły do spełniania wszystkich marzeń i planów. :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, bardzo dziękuję:) Moja pracownia jest teraz malutka, ale budujemy dom i tam mam nadzieję, takie ściany będą, bardzo lubię wszystko co odrapane;) Do fotografii wykorzystuję tła, przy tak pięknych przedmiotach, które dostaję do pracy, otoczenie też musi być "w temacie";)
      Kochana, pomyślności i wiele, wiele radości w 2016 roku, realizacji swoich planów i zamierzeń:)

      Usuń
    2. Dziękuję Kochana i oczywiście nawzajem. :-) Wow, budujecie dom i zapewne pracownia będzie nowa. Oby wszystko Ci się udało po Twojej myśli. Powodzenia, zdrowia i ogromnej weny twórczej w 2016 roku. :-)))

      Usuń
    3. Dziękuję Ci bardzo, mamy ambitne plany na ten rok, oby zdrowie było! Tak, pracownia tam będzie dużo większa niż mam teraz:))) Ściskam Kochana i oby wszystkie Twoje marzenia się spełniły:)))

      Usuń
  25. Komoda jak z marzeń, jest wspaniała! :)

    Życzę Ci zdrowia, szczęścia, pomyślności, uśmiechu na co dzień, pogody ducha, spełnienia marzeń, aby nadchodzący rok spełnił Twoje oczekiwania. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Wszelkiej radości i miłości w 2016 roku! Powodzenia:)))

      Usuń
  26. w tych meblach można się zakochać:) cudne, pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

      Usuń
  27. Wspaniała metamorfoza komody i nie tylko jej. Kolejnych sukcesów, zamówień i projektów Ci życzę oraz dobrej zabawy, i dziś, i przez cały następny rok! Dziękuję też za życzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Edytko:) Bardzo Ci dziękuję za dobre słowa i życzenia:))) Oby się spełniły, czego Tobie także życzę:)

      Usuń
  28. Wunderschöne Arbeiten!!!
    Alles, alles Gute für 2016!!!! Happy New Year!
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę, że w życiu najważniejsza jest równowaga. Samotność której doświadczamy w nadmiarze nie cieszy, podobnie jak każda inna sytuacja życiowa. Doświadczyłam tego kiedyś, gdy pojawił się syndrom pustego gniazda. Długo nie mogłam się odnaleźć w pustym domu. Właściwie nic nie straciłam a jednak...musiałam się nauczyć żyć inaczej.
    Mebelki po metamorfozie wyglądają przepięknie i stylowo.
    Szczęśliwego Nowego Roku Moniczko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewciu:) To bardzo cenne, co piszesz...Wiele się słyszy o syndromie pustego gniazda, powiem Ci szczerze, że kompletnie nie umiem sobie tego wyobrazić. Dlatego każdą minutkę z dziećmi traktuję wyjątkową, uwielbiam je!
      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

      Usuń
  30. Pięknej codzienności w Nowym Roku ! Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ładnie to napisałaś...pięknej codzienności. Cudnie! Pozdrawiam:)))

      Usuń
  31. Niech się spełnią świąteczne życzenia:
    te łatwe i trudne do spełnienia.
    Niech się spełnią te duże i te małe,
    te mówione głośno lub wcale.
    Niech się spełnią wszystkie one krok po kroku,
    tego życzę Ci w Nowym Roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu, oby Twoje plany i marzenia także się zrealizowały:))) Pozdrawiam:)

      Usuń
  32. Różowy kuferek, jest fantastyczny, nieziemski, delikatny nie wiem co więcej napisać, szalenie mi się podoba!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło! Dziękuję Gosiu, wszystkiego dobrego:)

      Usuń
  33. Wspaniałe prace, te krzesła i komoda wyglądają bajecznie!Ja też lubię posiedzieć sama, ale na dłużej wolę pobyć z mężem, uwielbiam też spotkania z przyjaciółkami, mam coś takiego w sobie, że lubię w domu gości, wtedy dom tętni życiem, lubię rozmowy, biesiady, uroczystości, ale takie kameralne.Boję się starości, że kiedyś zostanę sama, tego bym nie przeżyła.Mam pieska, który wypełnia pustkę, jak mąż jest w pracy :-) Kochana szczęśliwego, cudownego, wymarzonego 2016!!!Samych wspaniałych chwil, sukcesów i spełnienia marzeń i planów.Pomyślności!!Pozdrawiam cieplutko!Buziaki :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, że miewasz w domu często gości, masz ujmującą osobowość, a to przyciąga ludzi:)))
      A w Nowym Roku życzę Ci zdrowia, radości i niegasnącego optymizmu, którym zarażasz!:) ściskam:)))

      Usuń
  34. Meble pięknie zmienione ! Też mnie czeka starcie z komodą i witrynką, ale jakoś ciągle to odkładam.
    Nie wiem czy umiałabym być sama - chyba niełatwe to, choć miałam już takie momenty w życiu, które same pojawiły się, więc nie z wyboru - i jakoś dałam radę. Ja chyba raczej lubię ludzi, lubię spotkania z ludźmi. Święta spędziłam z rodziną i bardzo się z tego cieszę, bo udało mi się zgromadzić moje rodzeństwo i dzieci przy jednym stole i to u mnie w domu. Lubimy być razem, ale wiem, że tak nie będzie zawsze. Chyba nadal poszukuję siebie, bo wiele się w moim życiu wydarzyło i teraz tak jakby zaczynam na nowo. Pozdrawiam i życzę odkrywania siebie w Nowym Roku !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ulu:) życzę powodzenia przy pracach z witrynką i komodą. Z chęcią zobaczę efekty:)
      Miałaś piękne święta, grunt to rodzinka! I życzę Tobie, by to "nowe", które przyjdzie, było dla Ciebie realizacją Twoich planów, zmian i marzeń:) To, na ile Cię poznałam poprzez blogowanie daje mi poczucie, że dasz radę:)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  35. Tak komoda wyszła Ci obłędnie! W pierwszej chwili pomyślałam, że po kiego diabła zmieniać taki śliczny mebel. Kiedy zobaczyłam, jak go odmalowałaś, moje wątpliwości zniknęły! Wyszło genialnie! I krzesła też. I kuferki :) Zdolna bestia z Ciebie. Co do świąt, to ja w tym roku też nietradycyjnie je spędzałam z rodziną. Teściowa do dzisiaj nie może mi darować, że pojechaliśmy do mojej mamy do Anglii :) Było dużo jedzenia, było dużo zabawy i rodzinnej atmosfery, ale bez takiego zadęcia, bez sztywnego trzymania fasonu. Co do książki, to strasznie kuszą mnie Bieszczady, może więc po nią sięgnę.
    Wszelkiej pomyślności i spełnienia marzeń w Nowym Roku życzę Tobie i Twojej Rodzinie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewelinko:) Pusto było tu bez Ciebie, ale wiedziałam, że wyjeżdżacie i byłam ciekawa, jak było:) I już wiem, to musiały być cudowne święta! Bardzo się cieszę:) A teściowej, jak każdej tesciowej...przejdzie;)
      Tak, komoda "przed" była cudowna, nie mogłam się napatrzeć na detale, co za wykonanie! I bardzo mi miło, że metamorfoza znalazła uznanie w Twoich oczach:) Dziękuję i wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

      Usuń
  36. Wydaje mi się, że oryginalne drewniane meble były ładniejsze i szlachetniejsze przed bieleniem.
    A co do miłosci - także zyczę jej Pani i wszystkim czytelniczkom. Miłość to świadomy wybór i decyzja a nie szaleństwo - by pomagać wzrastac tym, których kochamy. To jest kryterium miłości - czy człowiek, którego kocham dzięki mnie staje się lepszy? Miłość to praca na całe zycie, to radość i cierpienie, miłosc to całkowite oddanie siebie. Raczej, a być może mylę się, nie tego typu miłość była udziałem Agnieszki Osieckiej. Może dlatego właśnie była nieszczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i bardzo dziękuję za komentarz:) Meble same w sobie są piękne, i kolor to oczywiście rzecz gustu. Miałam kiedyś etap mebli brązowych i wtedy, gdyby je ktoś przemalował, to byłoby mi smutno. Po latach, wiem dlaczego nie do końca była zadowolona z otoczenia, sęk własnie w kolorach. Najlepiej czuję się własnie pośród bieli, właścicielka mebli ma podobnie, dlatego je zmieniamy:) Ale oczywiście dziękuję za wyrażenie swojej opinii:)
      A definicja miłości, którą Pani przedstawiła bardzo mi się podoba, dokładnie o to chodzi! Moim skromnym zdaniem:) A Agnieszka miała niesamowite problemy z uczuciami w ogóle...A tak bardzo chciała kochać:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  37. Wydaje mi się, że oryginalne drewniane meble były ładniejsze i szlachetniejsze przed bieleniem.
    A co do miłosci - także zyczę jej Pani i wszystkim czytelniczkom. Miłość to świadomy wybór i decyzja a nie szaleństwo - by pomagać wzrastac tym, których kochamy. To jest kryterium miłości - czy człowiek, którego kocham dzięki mnie staje się lepszy? Miłość to praca na całe zycie, to radość i cierpienie, miłosc to całkowite oddanie siebie. Raczej, a być może mylę się, nie tego typu miłość była udziałem Agnieszki Osieckiej. Może dlatego właśnie była nieszczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jesteś czarodziejką! Komoda dla pani Gosia jest wspaniała. Potrafisz dokonać cudu! bardzo jestem ciekawa jakie meble zgromadziłaś dla siebie. Może kiedyś pojawi się Twój pokój na blogu?? Będę czekała :)

    wysyłam moc uścisków, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jak zwykle tyle dobrych i motywujących słów! Wiesz, jestem w trakcie budowy domu, w tym roku mam nadzieję na wyposażenie go wewnątrz, ehh, żebyś wiedziała ile mam planów i marzeń...zobaczymy, na pewno będę się chwalić na blogu;) Aktualnie mój salonik mieszanka Ikei i Jysku...to jeszcze z czasów, gdy byłam miłośniczką owych sieciówek;)))) Oczywiście dalej je lubię:)))
      Uściski moje lecą także do Ciebie:)))

      Usuń
  39. Jak pieknie mozna tchnac nowe życie w przedmiot. Przepiękne rzeczy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło! Pozdrawiam:)

      Usuń
  40. Nie mogę się napatrzeć, wszystko cudne ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja też cenię sobie czas spędzony z samą sobą. :)
    W Święta między innymi zaliczyliśmy spacer i kwitnące stokrotki wprawiły mnie w osłupienie. A po tygodniu tak przymroziło, że akumulator od auta mi skapitulował. :)
    Coraz bardziej zakochuję się w stylu prowansalskim, a Bieszczady cały czas mnie nawołują. Jeszcze nie w tym roku, ale w końcu tam dotrzemy! :) Buziaki i też samych dobrych rzeczy Ci życzę na ten rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Korciu:) Kwitnące stokrotki! To musiał być widok! A za chwilę akumulator...wydatek;) Ehh, życie:)
      Moja miłość do stylu prowansalskiego także długo dojrzewała, aż w końcu zrozumiałam, że to jest to! I życzę Ci, byś zawędrowała w Bieszczady, to wszystko, co się o nich pisze, to prawda! Realizacji marzeń i dużo zdrówka:)))

      Usuń
  42. Cudowności :) Komoda skradła moje serce :o)
    Jeżeli chodzi o czas dla samej siebie...nie pamiętam kiedy takowy miałam. Mój świat kręci się wiecznie wkoło pracy, dzieci, domu a zapominam o tym, a może nie tyle zapominam co nie mam możliwości (??) usiąść, wziąć książkę, wyjść na spacer....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny. Doskonale Cię rozumiem, ale wiem też, że taka sytuacja nie trwa wiecznie;) Tego tobie i sobie życzę!
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  43. Chciałam tylko powiedzieć jedno - komoda i krzesło to po prostu petarda!. Powiedz mi jedną rzecz. Jakimi farbami malujesz? Akrylowymi czy kredowymi i które według Ciebie są lepsze? Mam kilka mebelków do przemalowania i nie wiem na które się zdecydować. Zawsze malowałam akrylowymi, ale podobno kredowe Annie Sloan są lepsze, bo nie trzeba zbyt dokładnie czyścić mebla. Jeśli znajdziesz chwilkę proszę o opinię. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Mario:) Używam farb akrylowych i kredowych. Powyższe prace są pomalowane i woskowane własnie farbami Annie, bo niestety nie wyobrażam sobie ściągania starych lakierów i fab z rzeźbionych mebli, a te farby można używać bez konieczności ściągania starych warstw. To wielki atut. Natomiast na płaskich meblach chętnie korzystam z akryli, ponieważ są dużo tańsze i za pomocą szlifierki bez trudu ściągam stare warstwy:)
      Pozdrawiam serdecznie:)))

      Usuń
  44. wszystko już chyba zostało napisane - meble są niesamowite. ja dopiero rozpoczynam przygodę w tym obszarze i daleko mi do twojego arcymistrzostwa, oj daleko!!! ale tak wysoko podniesiona poprzeczka bardzo motywuje! dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci powodzenia:) Niech Twoja przygoda trwa jak najdłużej! Pozdrawiam i dziękuję za wizytę:)

      Usuń
  45. I liked the arrows for their help in organizing your notes.
    หนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń