sobota, 12 grudnia 2015

W pracowni kolorowo, a pod choinkę polecam "Potarganą w miłości":)

Wybrałam się dziś na mały przegląd oferty świątecznej w sklepach stacjonarnych. Miałam czas dla siebie, pełna werwy i zapału ruszyłam w teren. Nie należę do tych, którzy lubią chodzić po sklepach. Nie wiem, czy to przez to, że wiele lat pracowałam w sklepie, czy raczej odbieram to jako stratę czasu. Jestem bardzo konkretnym klientem, wiem, jakie lubię kolory, wiem, w czym dobrze wyglądam, a co warto ukryć, więc zazwyczaj po wizytach w trzech sklepach wracam do pierwszego i kupuję, co tam potrzebuję. Płacę i jestem dumna z siebie, że dokonałam szybkiego zakupu. Ale zdarzało się, że byłam poproszona o pomoc przy szukaniu butów czy torby. Godziny....to mało:( Często byłam zła i wkurzona, bo ileż razy można się przeglądać w lustrze? Mnie wystarczy jedno spojrzenie i wiem, czy dobrze wyglądam, czy nie. Może jestem po prostu zdecydowaną i konkretną osobą. Może. 
Bywa często tak, że jak jesteśmy gdzieś całą rodziną, mąż proponuje: "No kup sobie coś", tylko co? Próbuje wtedy być niby znawcą mody i pyta: "Może jakaś bluzka ci się podoba? ", ale zna mnie już doskonale tyle lat i wie, że i tak skończymy w księgarni,  i wyjdę zadowolona z kilkoma książkami pod pacha;))) Nic mnie tak nie uszczęśliwia:)
Dziś było podobnie;) Wchodziłam do kolejnych sklepów, przeglądałam kolejne dekoracje świąteczne...i po 20 minutach wydawało mi się, że wszędzie jest to samo, tylko logo sklepu inne;)
Więc poszłam do księgarni i wyszłam z zakupami wiadomego przeznaczenia:)))

To tak tytułem wstępu, choć na koniec też będzie o książce, która mnie urzekła w ostatnim czasie.
Ale najpierw kilka prac:) Szkatuła dla pewnej nauczycielki, którą baaardzo lubię. Kocha książki tak, jak ja, więc kuferek jest w kształcie książki:)




Poniżej wieszaczki dla Zosi i Asi:)




Dalej komplet składający się z kuferka i Anioła Stróża dla dziewczynki i imieniu Pia:)




A jej brat dostał komplet składający się ze skarbonki, wieszaka i kuferka na drobiazgi:)





I na koniec książka, która mnie oczarowała. Nieznana mi wcześniej Ula Ruciak napisała świetną biografię Agnieszki Osieckiej, o której wydawałoby się, że wiemy już wszystko.


Książka, napisana swobodnym i barwnym językiem, wciąga od początku. Autorka nie trzyma się chronologii, co jest atutem. Nie ocenia, nie krytykuje, ale opowiada. Wysłuchała wiele osób, którym dane było poznać Agnieszkę, pracować z nią, czy zwyczajnie bywać. Była geniuszem, absolutnym, ptakiem uwięzionym w klatce PRLu, pomimo, że podróżowała wiele, jak na możliwości w tamtych czasach. Kochała wolność, ale miała dość duże problemy z miłością, z lokowaniem uczuć. Wachlarz ulubieńców szeroki i niezwykle różnorodny, od Hłaski po Przyborę. Chciała kochać, bardzo... i być kochaną. Głód miłości, ciągłe poszukiwania, przyjaźnie, podróże, różne miejsca zamieszkania to było jej życie. Była mądra, swą indywidualnością odstawała od świata, niektórzy mieli problem z akceptacją jej zachowań, stąd wiele zerwanych przyjaźni i znajomości. Szła pod prąd. Była wciąż sobą. Chciała być dobrą mamą dla Agaty, ale nie udawała, że macierzyństwo ją przerasta. Przy córce nie potrafiła mówić o miłości do niej, a znajomym opowiadała tylko o Agacie, była z niej dumna. 
Czytając, dowiadujemy się bardzo wiele o życiu kulturalnym w Polsce w latach 50 i 60 - tych, jak ciężko było zaistnieć, jak ówczesny ustrój zabijał w ludziach indywidualizm i inteligencję. 
Teksty Agnieszki, znamy je z licznych piosenek Maryli Rodowicz, Skaldów, Łucji Prus, Magdy Umer i  wielu innych wykonawców. Dorobek Agnieszki jako autorki tekstów piosenek jest bardzo duży. Bohaterka budzi we mnie sympatię i wielki szacunek. Jej naturalność i wrażliwość ujmuje i zachwyca. Co ją pcha w zdradliwe ramiona alkoholizmu? Nie wiemy. I nie oceniajmy, bo im dłużej żyję, tym bardziej utwierdzam się w tym, że alkoholizm to choroba duszy...
A dusza Agnieszki, poraniona, cierpiąca, nie może znaleźć sobie miejsca szczególnie w latach 80 - tych, gdy na scenę muzyczną w Polsce wkracza disco polo. Tak świetna autorka tekstów i licznych przebojów musiała to jakoś przeboleć, a bolało mocno.
Pochłaniając kolejne rozdziały zadawałam sobie pytanie, dlaczego nie radziła sobie z miłością, o której tak potrafiła pisać. Na końcu książki znalazłam wytłumaczenie, autorka to kapitalnie rozwiązała. To własnie ten brak chronologii, o której pisałam na początku...Bo gdyby na wstępie była informacja o tym, że ojciec Agnieszki zdradzał mamę, wychowywał jedynaczkę w złotej klatce, chronił ją przed wszystkim i wszystkimi, zaplanował przyszłość, ingerował w życie już nawet dorosłej córki to pewnie wszystkie bolączki Agnieszki tłumaczyłabym własnie jej domem rodzinnym. A tak wciąż zastanawiałam się na jej wyborami, wracałam do rozdziałów, zastanawiałam się, szukałam informacji w internecie, by na końcu dowiedzieć się, a może nawet kolejny raz znaleźć potwierdzenie na to, że dom rodzinny, atmosfera w nim panująca, rodzaj relacji ma wpływ na nasze życie jako osoby dorosłej, bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie. Ale to temat może na inny post:)
W każdym bądź razie gdyby ktoś chciał sobie sprawić ciekawy prezent pod choinkę, to z całego serca polecam "Potarganą w miłości", aha jeszcze muszę wspomnieć o samym wydaniu. Książka obfituje w piękne fotografie, teksty piosenek i słowa wierszy:) To dodatkowe atuty tej książki.
Długo zastanawiałam się nad wyborem cytatu, i tak sobie myślę, że niech będzie o miłości właśnie, bo tak naprawdę wszyscy jej potrzebujemy, Agnieszka także za nią bardzo tęskniła i uważam, że jej największą miłością był Marek Hłasko, mój ulubiony pisarz w czasach licealnych:)
Więc:

"Przyjaciele moi i przyjaciółki. Nie odkładajcie  na później ani piosenek, ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później miłości. Nie mówcie je: przyjdź jutro, przyjdź pojutrze, dziś nie mam dla ciebie czasu. Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi, a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi: Przepraszam, musiałam pomylić adres i pstryk...iskierka gaśnie."

Kochani, kończąc życzę Wam, by ta iskierka w Waszym życiu nigdy nie zgasła:))) Dziękuję za tyle pięknych rozważań w Waszych komentarzach, tyle dobrych słów o tym, co piszę i co pokazuję:)
Dobrej niedzieli i oby coroczna karuzela zakupowa nie za bardzo nas zmęczyła, namiastkę tego zmęczenia miałam dziś, a przecież karpia w księgarni nie kupię;)))

63 komentarze:

  1. Ja też najlepiej odnajduję się w księgarniach :) Zwłaszcza, że mam kilka ulubionych i wiem, do których półek się kierować :) Piękności i cuda stworzyłaś! Jestem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie kochających książki:) Dziękuję za "piękności i cuda":))) Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ja również nie lubię chodzić po sklepach, bardzo szybko robię się zła. Dlatego często robię zakupy przez internet. Mam kilka ulubionych sklepów w których znam swoje rozmiary i tam kupuję ubrania :) Inne rzeczy również przez internet. To dla mnie ogromna oszczędność czasu.

    Piękne prace zrobiłaś, najbardziej podoba mi się książka - kuferek. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, bardzo lubię zakupy przez internet. Szybko, czasami taniej i wygodniej:)
      Dobrych dni:)))

      Usuń
  3. Piękne są te Twoje prace, ale kuferek w kształcie książki to mój faworyt :)
    Tez nie przepadam za zakupami i często robię je przez internet.
    Dziękuję za polecenie książki. Warta przeczytania i przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest pięknie napisana, Osiecka była cudowną osobą, choć własnie poszarpaną w miłości...
      Pozdrawiam:)))

      Usuń
  4. Wszystkie prace zachwycają! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie przepadam za zakupami, chodzenie od sklepu do sklepu mnie męczy, szczególnie że ciężko jest znaleźć coś, czego się akurat szuka. W księgarni się znacznie lepiej odnajduję. W sumie większość zakupów robię przez internet i dobrze mi z tym.
    Ale śliczności zrobiłaś. :)
    A o Agnieszce Osieckiej chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo nas łączy Kornelio:))) Kochamy książki i zakupy przez internet, szanujemy nasz czas. I bardzo dobrze:)
      Wszystkiego dobrego:)

      Usuń
  6. Piękne Twe prace, szczególnie kuferek w kształcie książki, jest boski:)pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana prace na medal! ja z zakupami mam gorzej...wszystko mi się podoba!!Zawsze mam dylemat, czy kupić to czy tamto, ale nie stoję przy lustrze godzinami, raczej szybko podejmuję decyzję, a właściwie mój mąż, bo to on zazwyczaj jest ze mną na zakupach i doradza jak jakiś prawdziwy znawca mody :-) na szczęście ma zawsze racje i jestem z zakupów zadowolona.Co do pierdalansików, to gorzej, bo mi się wszystko, ale to wszystko podoba i na pewno przyda.A to świeczuszka, a to stojaczek na biżuterię, a to wieszaczek...I tak to leciało :-) Z książkami to ja za pan brat, ale tylko wtedy, kiedy mają dużo obrazków, bo ja z tych"apaczów"(czyt.ja tylko patrzę) jestem, wolę popatrzeć i powzdychać niż czytać co komu ślina na język, no chyba, że to literatura piękna, albo biografia, to mogę czytać z przejęciem.Ostatnio jednak chronicznie choruję na brak czasu, ciągle coś robię i nie mam chwili na czytanie, a książki czekają, nie wspomnę o tych, które Ty proponujesz.Wszystko bym łykała, ale kiedy?powiedz jak to robisz, że masz czas na to wszystko.praca, praca, dom, życzie...robótki i lektura.podziwiam Cię niesamowicie, normalnie mol książkowy :-) Co do książek to chciałabym mieć duuuużo kucharskich, zwłaszcza o słodkosciach, teraz wzdycham do Mórawskiej ;-) Buziaki :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:) Hmm...od czego tu zacząć;) Miałam czas kupowania jak to fajnie nazwałaś "pierdalansików", ale mi przeszło;) Ze sklepów stacjonarnych to zatrzymują mnie te z dekoracjami, ale nie przed świętami, bo wszędzie to samo, pisałam o tym:)
      Wiesz, czasami sama się zastanawiam, jak to robię, to chyba kwestia organizacji, ale także bardzo nie lubię marnotrawienia czasu, nie oglądam TV, a od czytania jestem uzależniona od lat, i ani myślę, z tym nałogiem skończyć;) Ja po prostu muszę ciągle coś czytać, choć kilka stron dziennie:)Tak już mam:))) Ale stosik też mam i tęsknię do niego:)
      ściskam:)))

      Usuń
  8. Dziś to komplet dla chłopczyka mnie zachwycił najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moniko, ja tez nie rozumiem przymierzania bez końca i wkurzają mnie ekspedientki, które lepiej ode mnie wiedzą czy dobrze w czymś wyglądam. U mnie na każdą okazję zawsze w prezencie pojawiają się książki albo jako główny motyw, albo jako dodatek. Zakupy na ogół są dla mnie mordęgą, bo jak piszesz, wszędzie to samo lub obsługa mało fachowa. Jakoś w tym roku prezenty udało się kupić, ale zaczęliśmy z mężem już w listopadzie, część mąż zamówił w Internecie, więc teraz spokojnie nastrajamy sie na święta. Twoje cudności w stylu romantycznym na pewno poprawią obdarowanym humor:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, wiem o czym myślisz, ja też "uwielbiam" te ekspedientki, a szczególnie te, które już w wejściu pytają, czy mogą w czymś pomóc;)
      Tak, prezenty w postaci książki...uwielbiam! Nic tak nie sprawia mi przyjemności:)
      Dobrego tygodnia:)

      Usuń
  10. Dziecięce kompleciki są przeurocze, nasycone kolorem i radością. Zachwyciła mnie jednak książka - cudna, tajemnicza szkatułka. Od razu ma się ochotę zajrzeć do środka.
    Od dłuższego już czasu robię zakupy przez internet. Spokojnie i bez pośpiechu mam czas dokładnie sobie wszystko obejrzeć i przemyśleć, dokonać wyboru i grzecznie czekać na kuriera. Czasem jednak trzeba coś przymierzyć więc wtedy wybieram miejsca mi znane, sklepy w których lubię kupować. Duże galerie pełne ludzi nie są dla mnie. Czuję się tam zagubiona i przytłoczona. I podobnie jak Ty Moniczko mam wrażenie, że wszędzie jest to samo.
    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Ci się Ewuś, że ja też byłam bardzo zadowolona z tego kuferka, udał się, może to zabrzmi nieskromnie, ale po prostu mam satysfakcję, że kuferek podoba się tylu osobom. Dziękuję:)
      Ja też nie lubię dużych galerii, męczą mnie, a może bardziej cenię swój czas po prostu, niż wałęsanie się po sklepach. A może już z tego wyrosłam, nie wiem;)
      Dobrego tygodnia:)

      Usuń
  11. Ja na zakupy ciuchowe lubię chodzic sama ew zabieram córkę:) a ekspeditenki zawsze będą nas chwalic bo wiadomo,że chca sprzedac i zarobić ;)

    Świetne prezenty a imię tej dziewczynki oryginalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu, fajnie, że do mnie zajrzałaś:) Pozdrowienia dla całej rodzinki:)

      Usuń
  12. Należę do tej grupy ,która nie lubi robić zakupów.Tym bardziej ,że szukając czegoś dla siebie ....mam z tym wyjątkowy kłopot. Tak,tak ...najlepiej czuję się w księgarni (lub bibliotece) bo wiem dokładnie jakie książki mnie "kręcą".Syn ,który chce mi zrobić niespodziankę pod choinkę także dostał wskazówkę jeżeli chodzi o prezent (książka).A co do książki o Agnieszce Osieckiej,tej nie czytałam ,o której piszesz ,natomiast mam własną Zofii Turowskiej "Agnieszki-pejzaże z Agnieszką Osiecką". Podobają mi się słowa Agnieszki,które jednocześnie są wstępem do książki "Każde życie,powiadasz,to materiał na książkę. Czy aby na pewno?Czy moje też?
    Każda książka ,powiadasz,to materiał na życie.Moja też?" Dobrej,spokojnej niedzieli Moniko.Co do prac wiesz co o nich wszystkich myślę-cudeńka.Ale w tej chwili doszła jeszcze jedna myśl-wszystkie są pełne optymizmu ,koloru a przede wszystkim sprawiają radość tym ,dla których są...ot np. dla osoby kochającej książki-szkatułka w kształcie książki- motywy ,kolory ulubione przez kogoś i już Monika stara się spełniać te marzenia....Jeżeli chodzi o prezenty pod choinkę....pomalutku zapełniam listę "życzeń"....mniejszych i większych.Zapowiedziałam ,ze nie przewiduję listy zażaleń....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Grażynko:) Jak fajnie napisałaś, że nie przewidujesz listy zażaleń...znając Cię, wiem, że wszystko będzie trafione i obdarowani będą zachwyceni:)
      Cieszę się, że masz tę książkę o Agnieszce, była niesamowitą osobą, nie sądziłam, że biografia mnie tak wciągnie:)
      Bardzo lubię takie wyzwania, gdy ktoś składa zamówienie, i ja mogę zacząć planować, no kocham tę robotę:)))
      dobrych dni Grażynko:)

      Usuń
  13. Ja też nie lubię zakupów. Szczególnie kupowania sobie ciuszków. Panie sprzedawczynie traktują mnie jak modelkę, której we wszystkim jest ładnie. Ja natomiast wiem, że to nieprawda i tak jak Ty Moniczko wybieram to w czym jest mi wygodnie i może się to nie podobać całemu światu, a ja wiem swoje. Minął już czas w moim życiu, by cierpieć dla wyglądu. Najlepiej czuję się w w centrach ogrodniczych, kwiaciarniach i księgarniach. Prace jak zwykle - cudne. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:))) Mnie także interesują te przestrzenie, a już księgarnie to wybitnie, jak wiesz:) No własnie, to panie sprzedawczynie...czasami przez przypadek;) Ale każdy chce dobrze, czasami trzeba być mocno asertywnym, jak przy zaproszeniach przez telefon na pokazy garnków;)))) Zdrowia Kochana:)))

      Usuń
  14. Pocieszyłaś mnie, że nie tylko ja tak mam :) ubranie za 60 zł - za drogie. ale dwie książki za 60 zł to okazja jakich mało ;) Ostatnio znów mi się powiększył stan biblioteczki/ Pozdrawiam Moniu i życzę spokojnego przed świątecznego czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Gabi:) Szkoda, że książki są tak drogie...ale o tak, gdy mam wybierać ciuszek czy książka, to zazwyczaj wygrywa książka;)
      Wszystkiego dobrego na te przedświąteczne dni:)))

      Usuń
  15. Też nie za bardzo lubię chodzić po sklepach, zwłaszcza odzieżowych:) Wolę takie z akcesoriami do domu i dekoracjami:)
    Kochana Twoje prace zachwycające!!!
    pozdrawiam cieplutko i ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam cieplutko:)))

      Usuń
  16. Jestem chyba odmieńcem - lubię wszelkiego rodzaju zakupy, więc muszę się pilnować, bo mogę wydać ostatnie pieniądze na "byle co". Twoje prace znowu mnie zachwyciły - są cudowne!!! Książka - godna uwagi, pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Beatko:) Nie jesteś rzadkością, w robieniu zakupów nie ma nic złego, chodzi własnie o to "byle co";)
      Dajemy się często złapać w różne pułapki, na miejscu w sklepie wszystko jest piękne....po przyjściu do domu okazuje się, że ta rzecz nie była taka konieczna. Wszystkie to znamy:)))
      Książkę polecam, pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  17. Ten kuferek w kształcie książki mnie oczarował!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja księgarnie omijam z tego samego powodu, dla którego Ty je odwiedzasz:)Już zaczęłam szukać interesujących dla mnie pozycji w antykwariatach internetowych aby nie zbankrutować.
    Dziś mnie najmocniej urzekła oczywiście szkatułka w formie książki:) ale muszę przyznać, że wszystko ślicznie wykonałaś. Wszystko bezwzględnie podziwiam. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast często kupuję książki używanie, czasami ktoś kupi nową, przeczyta i chce się pozbyć, gdy mam więcej czasu, wyszukuję takich okazji:)
      Bardzo dziękuję za ciepłe słowa o pracach:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  19. Piękne słowa Marka Hłasko... aż chce się czytać.

    Widzę, że masz bardzo pracowity okres, nie dziwię się, że każdy chce mieć Twoje prace. Ja sama nieraz ustawiłabym się w kolejce :)
    Szkatułka dla pewnej nauczycielki jest wspaniała, genialny pomysł, zresztą wieszaczki również zachwycają.
    Twój post potraktowałam również edukacyjnie, nie wiedziałam, że jest imię Pia.

    pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Aniu:) No ja też do zamówienia nie wiedziałam, że jest takie imię:) Oryginalne:)
      Tak, mam co robić, cieszę się, bo jak wiesz uwielbiam dekorować przedmioty. A jeszcze jak się podobają, to radość podwójna:))
      Pozdrawiam:)))

      Usuń
  20. Ja też tak mam, że od razu wiem czy mi się coś podoba czy nie. Nie przeglądam wszystkiego w sklepie. Skupiam się na kolorach i fakturach materiałów, więc nie tracę czasu na przeglądanie innych rzeczy :)
    Prace śliczne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, bardzo mądre podejście:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  21. Jak zwykle piękne rzeczy potworzyłaś :) Szkatułka dla Pii skradła moje serce! I ta ciuchcia - wieszak! Przesłodka! Co do zakupów, to ja też nie lubię włóczyć się po sklepach. Księgarnie zazwyczaj też omijam, bo wiem, że jak bym już weszła do środka, to bym przepadła :) Za to częstym bywalcem w bibliotece jestem. Pewnie w komentarzy wiesz, że ja za taką literaturą nie przepadam, jednak postać Agnieszki Osieckiej jest niebywale fascynująca i z pewnością książka jest ciekawa. Resztę komentarza, którą pisałam jakieś 15 minut wykasowałam, bo nie chcę takich kwestii tu poruszać. Ale prześlę Ci na maila. Cenię i szanuję Twoje wpisy i Twoją postawę w życiu, chciałam więc, żebyś Ty poznała moje zdanie :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, napisałabym, ale nie mam Twojego maila, a tu nie mogę znaleźć...

      Usuń
    2. Ojej, 15 minut...czekam na maila! Ależ mnie zaintrygowałaś, pisz na m_radwan@op.pl, muszę uzupełnić w takim razie adres, nawet nie zwróciłam uwagi, że go nigdzie nie podałam. Głowa w chmurach;) Mój ulubiony stan:)
      Ja także z biografiami to średnio, raczej pożeram kryminały, ale tę książkę pożyczyła mi tak wspaniała osoba, że wiedziałam, iż po prostu mnie zachwyci, i tak było;)
      Bardzo się cieszę, że moje prace przypadły Ci do gustu:))) Pozdrawiam i czekam na maila;)

      Usuń
  22. Wszystkie prace śliczne, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękna szkatułka w kształcie książki i wszystkie inne prezentowane w tym poście drobiazgi. Doskonała recenzja książki, bardzo zachęca do przeczytania tej biografii. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę polecam i bardzo dziękuję za dobre słowa:) Dobrego tygodnia:)

      Usuń
  24. Przepiękne rzeczy pokazujesz. Najbardziej podobają mi się te dziecięce, ale ja po prostu lubię jak jest kolorowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam kolor:) Ciągnie mnie do bieli, ale do koloru także:) Cóż, kolorowo w sercu, kolorowo w dekoracjach;)

      Usuń
  25. Nie cierpię zakupów! Aż się we mnie gotuje jak muszę coś kupić! Pięć minut i po mnie śladu nie ma już w żadnym sklepie :) wyjątek stanowią sklepy spożywcze, bo tam mogę siedzieć godzinami :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kolorowo u Ciebie i pozytywnie:) Juz biegasz przedswiatecznie? Ja jeszcze w powijakach ale juz niedlugo sie zabieram za porzadki, pichcenie a potem blogie lenistwo i czas z moimi kochanymi chlopakami:) pozdrawiam cieplo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Sylwia:) Nie, jeszcze nie biegam;) Bardzo tego nie lubię. Jeszcze jakoś mi się nie udziela...na szczęście. Ale podobnie jak Ty, nie mogę się doczekać błogiego leniuchowania;) Pozdrawiam:)

      Usuń
  27. ale piękne to wszystko zrobiłaś :) te wieszaczki są takie słodkie , super! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moniś, ja chyba też sobie kupię tę książkę. Zaciekawiłaś mnie nią. Osobiście jeszcze nie mam prezentów, ale u mnie nie one będą najważniejsze 9 pewnie u Ciebie też) .U mnie będą to raczej drobne upominki, a najważniejsze, że będziemy razem i będzie ktoś jeszcze, kogo mi bardzo brakuje... Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulu, życzę ci by ten czas świąteczny był czasem pięknie spędzonym i może własnie z "Potarganą w miłości" właśnie pod choinką:))) Pozdrawiam:)

      Usuń
  29. Szkatuła książka jest świetna, o A.Osieckiej czytałam jakąś książkę, ale nie pamietam tytułu...może ta zdobedę...pozdrawiam światecznie Moniko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrych przedświątecznych dni:))) Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  30. o dziękuję a własnie myślałam od paru dni jaką ksiązkę kupić teściowej..bo lubi czytać i lubi Osiecką:):) Dzięki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to będzie świetny prezent! Jestem pewna:))) Pozdrawiam:)

      Usuń
  31. Piękne rzeczy zrobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń