Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuferek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuferek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2015

Poświątecznie, lawendowo i kolorowo:)

   Nastrój świąteczny powoli mija, wracamy do naszych obowiązków. Chociaż pogoda nie dopisała, to czas spędzony z bliskimi podczas tegorocznej Wielkanocy to czas piękny, pełen wspaniałych rozmów i rozmyślań. Spotkałam się z wieloma różnymi opiniami na temat przeżywania świąt, czasami bardzo smutnymi. Jak zwykle przy takich rozważaniach pozostawmy aspekt religijny z boku, chociaż akurat własnie ten aspekt jest przecież sensem Świąt Wielkanocnych. 
Ale chciałam napisać kilka słów o tym, jak spędzamy te święta. Drażni mnie nagminnie powtarzana opinia na temat siedzenia przed telewizorem i objadania się....zaraz, zaraz. Przecież to my sami decydujemy się na to, JAK i Z KIM te święta spędzamy. Jeżeli zadbamy o to, by spotkać się z ciekawymi osobami, a jestem przekonana, że każdy z nas ma takie osoby w pobliżu, to telewizor nie musi być w ogóle włączony. Należę do osób, dla których telewizor nie jest koniecznym elementem wyposażenia domu. Pójdźmy dalej....objadanie się. Przecież to my sami przygotowujemy potrawy, a jeśli jesteśmy w gościnie to częstują nas z grzeczności i dla dobrego obyczaju, ale nikt nie wpycha na siłę. Nie wiem, skąd te powtarzane frazesy. Ja tam jestem pełna dobrych wrażeń, mocna w duchu i nie ukrywam, że minęło dopiero kilka dni od świętowania, a zjadłabym kawałek serniczka;)

No wystarczy życiowego filozofowania, przejdźmy do moich ostatnich prac.
Jedno z ostatnich zamówień to trzy ramki na fotografie z motywem lawendowym. I znów klientka zostawiła mnie z moją wyobraźnia, więc w ruch poszły przetarcia i spękania.





A drugie zamówienie to kolorowa komódka w wiosennych kolorach. Użyłam moich ulubionych farb z firmy Stamperia, a kolory to: lilla, verde chiaro, azzurro cielo.






Pozdrawiam i życzę wiele ciepła na nadchodzące dni, i w sercu, i za oknem!

środa, 25 marca 2015

   Słońce pięknie świeci, dzień coraz dłuższy, większość z nas zagląda do ogrodu i powoli przygotowujemy się, przynajmniej w teorii do zbliżających się Świąt Wielkanocnych. Przestrzeń duchową zostawmy, bo to indywidualna sprawa, ale przecież powoli wyciągamy przepisy na mazurki, dekorujemy mieszkanie. Mam kilka pomysłów na dekoracje, nawet dziś przytargałam starą, ale piękną gałąź i mam nadzieję, że do świąt się wyrobię z realizacją pomysłów:)
W ostatnim czasie przygotowałam kuferek w kształcie książki, dla osoby, która własnie z książkami ma wiele wspólnego. Basiu, dziękuję, Ty wiesz za co....:)





W świat powędrowały także zakładki:)






I na koniec fotka kolejnego mojego gościa z wielkiej rodziny ptaków. Dziś pliszka:)  Ma piękne ubarwienie:)


Pozdrawiam wszystkich tutaj zaglądających:)))

wtorek, 27 stycznia 2015

Z wizytą w Trzebnicy i "Z kamerą wśród zwierząt"...no może z aparatem;)

Dzisiaj trochę o wizycie w Trzebnicy, to piękne miasto w województwie dolnośląskim. Właśnie do Mai, to jedna z młodszych mieszkanek miasta,  powędrował kufer na pamiątki i skarby dzidziusia:)



Ania i Radek, to rodzice Mai, prowadzą salon strzyżenia piesków, są profesjonalistami w tej dziedzinie. Poniżej strona internetowa, popatrzcie na niektóre metamorfozy piesków, super!
http://www.shilan.pl/

Mieliśmy okazję zobaczyć dwa cudowne koty rasy devon rex, dwie kocice: Aferę i Pamelę. Konkurują ze sobą, ale mają bardzo pozytywne nastawienie, są niezwykle towarzyskie.

Afera:


I Pamela, schorowana i ciężarna, jak się okazało po jakimś czasie, pochodzi z adopcji z Berlina, u Ani i Radka dochodzi do siebie:)



Teraz kilka fotek dla pasjonatów zabytków. W Trzebnicy jest ich sporo i mam nadzieję, że niedługo znów tam zawitam, ale tym razem byłam ograniczona czasem i zajrzałam tylko do Bazyliki Św. Jadwigi. To znane, międzynarodowe miejsce pielgrzymek. Moja wizyta była krótka, ale choć kilka fotek zachęci być może kogoś w przyszłości do odwiedzenia tego pięknego miasta.












Z Trzebnicy wracamy na nasze podwórko z licznymi ptaszkami, które nas odwiedzają. Dokarmiamy je, ozdabiamy ich budki lęgowe i karmniki, dziś nawlekaliśmy nas sznur orzeszki ziemne, ciekawe, kogo przyciągną;)

Dostrzegliśmy na olszy ziębę:


Zawsze można liczyć na niezawodne sikorki:)



A także na wróble, które grzecznie czekały na swoją kolejkę do karmnika;)



Zaszczyciły nas swoją wizytą także dzwońce...


Uwielbiam obserwować rudziki, tak szybko machają ogonkiem i mają śliczne oczka:)



Budki lęgowe czekają na wiosennych lokatorów:)



I jeszcze jeden gość...kotka Ruby, nie wiem, czy jest kotem wegetarianinem i zjada ziarna, czy raczej chodzi o wróbelka;))))


Pozdrawiam wszystkich zaglądających na ten blog:) Wszystkiego dobrego!

sobota, 3 stycznia 2015

Oliwia - miłośniczka koni i świetna Lisa Genova w kolejnej książce:)

Witajcie:)

Na większości blogów życzenia noworoczne, podsumowania...Ja, jakoś tak "bezboleśnie" weszłam w Nowy Rok, bez specjalnych oczekiwań i planów. Oczywiście mam nadzieję, że to będzie dobry rok, ale z pokorą przyjmę to, co przede mną.
Wam, Kochane blogerki i Kochani goście życzę przede wszystkim zdrowia...bo wszyscy wiemy, że bez tego nic nie zrobimy. W każdym dniu potrzebujemy zwykłej ludzkiej radości, miłości i życzliwego spojrzenia drugiego człowieka. Więc i tego Wam życzę....:) By każda i każdy z Was mógł w grudniu 2015 powiedzieć: "To był świetny rok..." Ale pamiętajmy też, że wiele od nas zależy, niech praca kształtuje nasz charakter, niech zawsze w pobliżu będzie drugi człowiek, który pomoże, gdy będzie smutno i źle:) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Pora wracać do rzeczywistości...;)

Oliwia, to wielka miłośniczka koni, poproszono mnie o przygotowanie dla niej kuferka na drobiazgi, ozdobiłam także zawieszkę w kształcie serduszka i powstał komplet:



I jeszcze chustecznik, który był świątecznym prezentem.


Jakiś czas temu pisałam o książce, pt.: "Motyl", autorką jest Lisa Genova. Sięgnęłam po kolejną pozycję tej autorki. I znów jestem zachwycona. Tym razem mierzymy się z problemem autyzmu.


Głównym bohaterem jest Anthony, chłopiec żyjący pośród swoich ukochanych kamyków, liczby trzy, błękitnego nieba i dinozaura Barneya. Żyje we własnym świecie, a wszystko jest dla niego Pokojem Uszu, Rąk, Strachów, Pamięci, Liczb, itd. Jest on synem Olivii, która nie może pogodzić się z autyzmem syna, która wygraża pięścią Bogu i pyta: "Dlaczego mu to zrobiłeś?"
Z wielkim wzruszeniem czytałam opisy przygotowań Oliwii do przyjścia na świat dziecka, jej marzenia, plany, wyobrażenia...każda z nas to przecież przechodziła. Potem rodzi się upragniony synek, czeka na niego piękny dom, masa zabawek, rodzice...mijają dwa lata, a Anthony wyraźnie jest inny od rówieśników, są obawy czy słyszy....Rodzice wypierają to, co lekarze zauważają...autyzm, macie dziecko z autyzmem, czy dziecko autystyczne, bo lekarze to różnie określają. Autorka, która sama jest lekarzem, używa tych nazw wymiennie.
Oliwia się wycofuje, gaśnie, ale kocha....Jest przy tym fotografem, to jej pasja i sposób na życie. Wzruszył mnie opis jej wielogodzinnego czekania z aparatem na to, by Anthony popatrzył  w obiektyw i by mogli spotkać się oczyma...na co dzień to było niemożliwe.
Terapie, lekarze, metody różne, ogromne koszty....Anthony opanowywał podstawowe czynności, jak mycie, jedzenie, itd., ale wciąż nie mówił, nie reagował na nic...
Poznajemy także inną bohaterkę, matkę trzech córek, Beth...los połączy te dwie kobiety w dziwny sposób. Beth, przede wszystkim matka, potem żona...chciałaby coś więcej od życia, wcześniej była utalentowaną pisarką, życie niestety to zmienia...ale dochodzi do pewnych zdarzeń i Beth zaczyna pisać, i to jak!
Co łączy obie kobiety...domyślacie się pewnie, że chłopiec... tak, to prawda, ale jak to się stanie i po co, to może nie będę ujawniać, bo być może ktoś sięgnie po tę ciekawą książkę. 
Jedynym minusem, przynajmniej dla mnie, jest mało dynamiczne tempo, ale to wynika chyba z "pochłaniania" przeze mnie kryminałów, w których często akcja "goni"....w tym przypadku jest inaczej. Ale warto to przejść, by uronić łzę na zakończenie książki, które jest mocne, dobre i uniwersalne, bo bez względu na to, czy mamy w pobliżu autystyczną osobę, to i tak najważniejsza jest MIŁOŚĆ, po prostu...Zachęcam do lektury, teraz przymierzam się do innej pozycji autorki, pt. : "Lewa strona życia", oczywiście podzielę się refleksjami:)

Aha, w tym roku na ekranach kin zobaczymy ekranizację "Motyla", w rolach głównych zobaczymy Julianne Moore, Kristen Stewart i Aleca Baldwina, już się cieszę:)))) Zobaczymy, czy klasycznie książka będzie lepsza od filmu:)



sobota, 20 grudnia 2014

Witajcie:)

Bardzo lubię widzieć błysk w oczach zadowolonego klienta...i dziś go zobaczyłam:) Widziałam go w oczach mojej stałej klientki Karoliny, która chyba już wszystkich swoich bliskich obdarowała prezentami, które zostały wykonane przeze mnie;) Kochana Koleżanko - dziękuję! 
Pierwszym prezentem jest chlebak. Wcześniej wykonywałam komplet w podobnej stylistyce składający się z herbaciarki, podkładek i serwetnika.






Dla miłośniczek zwierzątek - Oli i Asi, przygotowałam małe kuferki na drobiazgi.



Kolejna dekoracja to chustecznik pasujący do zestawu wykonywanego wcześniej:)




W styczniu odbędzie się chrzest Oliwki, wykonywałam dla niej aniołka w różowym kolorze, bo taka była prośba, ale nie zdążyłam zrobić fotki. A teraz dodatkowo jeszcze ramka i kuferek.




Poniżej kufer w wyjmowaną półką z przegródkami.






I na koniec moich ostatnich prac komplet 4 - komorowej herbaciarki, podkładek i serwetnika w ulubionym kształcie;) W ruch poszła lakierobejca:)





A teraz coś z innej przestrzeni, w której też czuję się bardzo dobrze...literatura. Jakiś czas temu przeczytałam piękną książkę, z którą warto się zapoznać. Autorką jest Katarzyna Kołczewska, z wykształcenia  lekarz, z wyboru prywatny przedsiębiorca, z zamiłowania pisarka. Kto, jak nie ja? jest jej debiutancką powieścią.
Główna bohaterka to Anna, alkoholiczka, osoba  uzależniona od leków, lekarka na urlopie bezpłatnym. Samotność, monotonia, schematy, picie ...Nigdy nie chciała mieć dzieci. Nie lubiła ich. W wypadku ginie jej siostrzenica z mężem i okazuje się, że na Annę spada obowiązek zaopiekowania się trzyletnią osieroconą Olą. Czy Anna stawi czoło demonom? Czy pokona lęki i słabości... Odpowiedź nie jest prosta. Stawką jest szczęście dziecka, a w tej walce wszystkie chwyty, łącznie z szantażem, manipulacją i przekupstwem - dozwolone.
Książka to opowieść o trudnej miłości i odnajdywaniu szczęścia tam, gdzie nigdy się go nie szukało.
To nie jest słodka, lukrowana opowieść o jednoznacznie dobrym rodzicu i jednoznacznie dobrym lub złym dziecku. Jest za to kobieta, która nie chciała być matką, i mała dziewczynka, która nie chciała się znaleźć w domu dziecka.
Książka uczy, pokazuje, czym jest odpowiedzialność za drugiego człowieka, przypomina, że nie jesteśmy idealni, że wciąż z mozołem trzeba pracować nad sobą, by dostrzec coś więcej niż własny egocentyzm.
Kolejną zaletą książki jest humor. Są momenty, które powodują, że czytając się uśmiechamy. Ja jakoś szczególnie zapamiętałam momenty zatrzymań Anny przez tego samego policjanta i kolejne mandaty....;)
Jak się kończy? Oczywiście nie zdradzę, ale każdy z nas inaczej zinterpretuje zakończenie. Każdy z nas w tym zakończeniu znajdzie coś dla siebie...:) Polecam na świąteczne wieczory.



Chciałam jeszcze napisać o moim nowym zajęciu...tzn. oglądam pewien serial, gdy pracuję, a przecież nie lubię seriali!;) 
Nie wiem, jak to się stało, ale w ogóle go nie kojarzę, powstał w 1998 roku, a więc byłam już dorodną dziewczyną, ale być może bardziej interesował mnie zespół Modern Talking;)
A tak na poważnie słuchając ostatnio radiowej Trójki natknęłam się na rozmowę o książce Janusza Majewskiego, pt.:"Mała matura". Zaintrygowałam się do tego stopnia autorem, że zaczęłam szukać więcej informacji i właśnie przypadkowo trafiłam na serial, pt.: "Siedlisko". No i wpadłam;/ Codziennie staram się oglądać przynajmniej jeden kolejny odcinek. Nastraja mnie bardzo pozytywnie, pozwala wierzyć, że są jeszcze ludzie o podobnym spojrzeniu na świat, jak moje. Wielką ucztą dla mnie jest przede wszystkim obsada aktorska.... Anna Dymna, Leonard Pietraszak, Marian Opania - kapitalna rola sołtysa, młody Paweł Deląg, piękna Agnieszka Wagner, charyzmatyczna Stanisława Celińska, urocza Renata Dancewicz, Zelnik, Machalica....oj, długo by wymieniać!
Akcja dzieje się na Mazurach, także w Warszawie. Mistrzowsko pokazano piękno jezior, mazurskiej przyrody, Majewski wspaniale pokazuje lokalną wiejską społeczność, ich problemy, relacje. I w to wszystko wchodzą malarka Marianna, która dziedziczy dom po cioci Róży i mąż Marianny, racjonalny Krzysztof. On podchodzi bardzo sceptycznie do odziedziczonej perełki...Ich perypetie związane z odziedziczonym miejscem, ich dystans do problemów, ale przede wszystkim wielka dojrzała miłość to wielkie walory, dzięki którym oglądam ten serial. Może część z Was zna "Siedlisko", bez względu na to, warto jeszcze raz przenieść się do malowniczego Ełku, posłuchać kłótni na poczcie wiejskiej, popatrzeć na piękne krajobrazy, a przede wszystkim posłuchać mądrości płynących z ust Marianny, malarki, która od nowa nauczyła się kochać wieś, jej sielskość i prostotę:)


Pozdrawiam wszystkich zaglądających na ten blog, dziękuję za przemiłe komentarze:))))