wtorek, 6 czerwca 2017

Morawski Kras....kusząca propozycja na wycieczkę:)

            Kto zna już trochę mojego bloga, to wie, że przeplatam pokazywanie wykonanych przeze mnie dekoracji i odnowionych mebli, z pisaniem o podróżach:) Choć na tym polu mam straaaaaaszne zaległości:( W sensie pisania;) Bo wycieczki, mniejsze bądź większe wciąż są:)
Za mną kilka interesujących zakątków i mam nadzieję przede mną:)
Turyści polscy ruszają w różnych kierunkach. Są tacy, którzy się nie boją jechać na zachód Europy, szanuję i podziwiam:) Ja jestem w  grupie, która nie potrafi się zupełnie zrelaksować, jeśli się czegoś boi. Argumenty, że mogę zginąć także w wypadku w Polsce do mnie docierają oczywiście, ale nie mam zamiaru oszukiwać siebie. Boję się jechać do zachodniej Europy i koniec. Przynajmniej na dzień dzisiejszy. Piękne miejsca są wszędzie! W Polsce także albo u najbliższych sąsiadów:)
Tak, dziś właśnie chciałam  polecić miejsce u naszych południowych sąsiadów, u Czechów.
      Jak wiemy, państwo to oferuje wiele atrakcji turystycznych, jednym z nich jest Kras Morawski, czyli najwspanialszy region krasowy w środkowej Europie. Znajduje się tam 1100 jaskiń!!! Ale tylko cztery są dostępne dla zwiedzających.


Jedna z nich to jaskinia Katerzyńska oraz jaskinia Punkevni.Tę drugą ogląda się płynąc łodzią po podziemnej rzece.



W 1956 roku utworzono obszar chronionego krajobrazu obejmujący 94 km2.

Jaskinia Katerzyńska związana jest z pewną legendą. Według niej pewnego razu Katarzyna (stąd nazwa jaskini) wypasała owce na tym terenie. Nadciągnęła burza, za daleko było do domu, więc Katarzyna schroniła się ze zwierzętami w pobliskiej jaskini. Kiedy burza przeszła i dziewczyna chciała wyjść z jaskini, zauważyła, że brakuje jednej owcy. Postanowiła jej szukać. Niestety, nie znalazła ani owcy, ani wyjścia...:( 
Rzeczywiście ogrom labiryntów, dróg i przejść onieśmiela.

W jaskini organizowane są koncerty muzyczne, dzięki świetnej akustyce.
W jaskini zachwycają nacieki skalne, stalagnaty, w kształcie słupów i kolumn. Można się zatrzymać i zobaczyć różne postaci;) Aż się nie chce wierzyć, że natura to stworzyła bez ingerencji człowieka, a może i dobrze;)














Te ostatnie fotografie pochodzą z jaskini Punkevni. W ramach zwiedzania tej jaskini można zejść na dno (absolutnie dla mnie cudu natury)...przepaści Mazocha, znajdującej się na głębokości 138, 5 m.
Przepaść jest tak piękna, że brakuje mi słów, by to opisać, zdjęcia też nie oddają tego, co można zobaczyć.



Skąd nazwa przepaści? Otóż jest ona związana z pewną legendą. Nazwa przepaści pochodzi od macochy, która próbowała zrzucić swojego pasierba ze skały, tak aby cały majątek przypadł w udziale jej synowi. Chłopiec uczepił się gałęzi i uniknął śmierci. Gdy we wsi rozniosła się ta historia, macocha ze wstydu skoczyła w przepaść.

Polecam ten piękny zakątek Moraw, gwarantowane wrażenia, no i można schować się przed słońcem;))) Tylko trzeba się pilnować, by nie pójść w ślady Katarzyny;)

Pozdrawiam już prawie wakacyjnie:)





niedziela, 21 maja 2017

Witamina D3 już działa;)

    Mam nadzieję, że nawet urodzeni pesymiści mogą  powiedzieć, że wreszcie chce się żyć;) Pogoda piękna, widziałam nawet dziś kąpiących się odważniaków;) Dostajemy trochę słońca i gotowi jesteśmy do wyzwań! To dobrze, bo przecież witaminy D3 nam baaaaaaaaaardzo potrzeba:)
Maj to miesiąc szczególny, ukochany przez nas, bo mamy tyle możliwości. Dzień dłuższy, długie weekendy, uroczystości komunijne, ogród zachęca do pracy, sklepy kuszą nowinkami. Kupiłam ostatnio takie cudo w kropki, nazywa się trójsklepka, potocznie nazywaną żabim storczykiem, jestem ciekawa, co to z tego wyrośnie;) Na zdjęciach wygląda pięknie, zobaczymy czy pokocha nasz ogród.
I tak to własnie jest, że do uzależnienia książkowego, doszło uzależnienie ogrodowe;) Na razie nie umiem opanować żadnego z nich:)
I warto wspomnieć też o małej asertywności, gdy wypatrzę jakąś perełkę meblową, dziś właśnie większość moich prac to starocie i ich życie po;) Ozdabianie krzeseł, popularnych patyczaków to dla mnie wielka przyjemność. "Ubieram" je w turkus, szmaragd i .....uwaga KROWIE ŁATY!!!!
Tak, tak, myślę, że poprzedni właściciel poniższego krzesła nie sądził, że kiedyś je ktoś tak pomaluje. A ja to zrobiłam, bo takie było zamówienie. 
Właściciele restauracji wegańskiej NOVA KROVA z Krakowa zamówili własnie krzesło w łaty:) To było wyzwanie, ale dałam radę:)






I "łaciate" pojechało do Krakowa:)

Kolejny patyczak odnowiłam i pomalowałam w kolorze szmaragdu. Przynosi on ponoć ukojenie zmęczonym oczom, działa pozytywnie na ludzi, potrafi ich uspokoić i wpłynąć łagodząco na skołatane nerwy. Jest intrygujący, szlachetny i elegancki:)






Kolejny patyczak miał sporo dziur, ale wiedziałam, że w turkusie będzie wyglądał pięknie i po dziurach nie będzie śladu:) Jutro przyjeżdża kolejny patyczak do odnowienia, bo klientka jest zainteresowana dwoma takimi krzesłami:) Będzie fajny komplet.







Mam szczególną słabość do odnawiania półek na kubki i talerze. Znaleziona przeze mnie była w złym stanie, ale zachwyciła mnie w niej prostota, surowość i swojskość. "Widziałam " ją we wnętrzach rustykalnych, w których nic nie kłóci się z naturą. Postawiłam na duet beżu z brązem, ale całość przełamałam wzorem bluszczu. Teraz "nowa" półka zdobi rustykalne wnętrze w Małopolsce:)))








Poniżej różany stoliczek;) Ujął mnie kształtem, więc długo się nie zastanawiałam, tylko pędzel w dłoń i do dzieła:)









I jeszcze półeczka, zobaczyłam i od razu wiedziałam, że będzie lawendowa;)






Z mniejszych prac to dwa kuferki, jeden dla miłośnika Barcelony, a drugi dla Gabrysi, fanki koników;)




Oczywiście jeszcze trochę fotek z ogrodu;) Wiecie jak się serce raduje, gdy wszystko rośnie i kwitnie:)
Zdarza się, że przy pracach w ogrodzie mam obserwatora;)

 
Moje piękne tulipany, szkoda, że jeszcze chwila i przekwitną:(


Kilka zdjęć z porannego spaceru z psem, zwykły stary słup pięknie ukwiecony i cudny rzepak:)

Zawciąg nadmorski coraz odważniejszy w kwitnieniu;)




Bożykwiat Meada zachwyca mnie kwiatami, wyglądają jak głowa ptaka:)


 Żurawka za chwilę będzie miała cudowne kwiaty!


 I jestem ciekawa "pióropuszy" parzydła leśnego:)


    I złotlin, jeszcze niewiele kwiatów, bo posadzony dopiero w zeszłym roku, ale w przyszłości spodziewam się, że będzie liczniej;)


I my...dziś na spacerze po piachu, jak widać w butach średnio pasujących do plażowania;)
Ale co tam! Żyć się chce! Witamina D3 robi swoje;)))))



Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego, słonecznego tygodnia:)))
Monia