Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpowiedzialność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpowiedzialność. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lipca 2014

Ehh, te uzależnienia, "Aniołek" i Simba - kolejny tydzień u nas:)

      Jestem uzależniona....od kawy;) Ponoć z tymi uzależnieniami jest tak, że taka osoba wypiera tę myśl, nie chce się przyznać, ja otwarcie przyznaję, jestem kawoholikiem, ciekawe czy jest takie określenie?;) W każdym bądź razie uwielbiam zapach kawy parzonej, uwielbiam moment mielenia, i potem parzenie w kawiarce...uczta dla zmysłu węchu.
       Jakiś rok remu "rzuciłam" kawę rozpuszczalną, doszłam do wniosku, a pomogła mi w tym Julita Bator w "Zamień chemię na jedzenie" (muszę koniecznie o tej książce napisać, jest kapitalna), która określiła obecne społeczeństwo "społeczeństwem instant", tzn. szybko, w tej chwili, krótko..., że nie warto się truć. Ja wiem, że wymuszają to nasze czasy, ale czy warto tak gonić kosztem zdrowia...Imponują mi zwolennicy filozofii slow life, którzy stawiają na powolną, niespieszną codzienność, w której jest czas na delektowanie się smakiem życia, czyli i kawy;)
A więc od jakiegoś czasu kawa z ziarenkach, własny młynek, który wydawałoby się jest reliktem przeszłości, kawiarka, wygodny kubek, bo to ma też znaczenie, przynajmniej dla mnie i delektujemy się tym magicznym napojem, który stawia na nogi, orzeźwia i pobudza, ale zachowajmy umiar, jak we wszystkim, bo może się skończyć bólem głowy...przerabiałam nie raz. Wypracujmy sobie dawkę dzienną indywidualnie:)
A dlaczego o kawie dziś? Przygotowałam kilka obrazków do sklepu z kawą i herbatą, zaopatruję się w nim w różne smaki tych napojów, mam wrażenie, że te herbaciarnie i kawiarnie przeżywają swoisty renesans, niech już tak zostanie:)








No a gości trzeba przywitać, więc jest i napis z powitaniem, na razie po angielsku, ale w przygotowaniu i w naszym języku:)






        Pamiętamy chyba wszyscy film, pt. "Ptaki ciernistych krzewów", ależ się czekało na ten film, żyliśmy, płakaliśmy i kochaliśmy z bohaterami. Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, ale w tamtych czasach to było coś, wiadomo, że nie było dostępu do innych, ale jednak to, że tam mało było takich ekranizacji to zostały w pamięci na zawsze. Teraz jest tyle propozycji, tyle reklam, a i promocja robi swoje, że tak naprawdę nie wiadomo co oglądać:) Ale na szczęście są jeszcze książki....które są dla mnie piękniejszą formą przekazu niż film, bo pobudzają wyobraźnię, no ale to bardzo subiektywna opinia, bo moja.
Colleen McCullough to autorka książki: "Ptaki ciernistych krzewów", i napisała także "Aniołka", którego jakiś czas temu przeczytałam i polecam:)



       Książka magiczna, zaskakująca, trzymająca w napięciu, czyli wszystko to, co kocham. Poznajemy lata 60 - te w Australii, zobaczymy jak podchodzono w tamtych latach do dzieci z autyzmem, zasmakujemy w intrydze, w miłości, spotkamy śmierć. Styl pisania finezyjny, momentami dowcipny, tematyka zagmatwana, ale dająca do myślenia. Postaci wyraziste, wyjątkowe, każda z nich to wielka indywidualność. I pośród nich mała Flo, która choć nie mówi, ma inne talenty...

       I na koniec tego sympatycznego sobotniego popołudnia fotka naszego Dominika i nowego członka rodziny kotka Simby, który pojawił się we wcześniejszym poście, jesteśmy zakochani w nim na zabój, jego figle, próby zakradania się do mieszkania są świetne, ale najważniejsze jest to, jak dzieci uczą się odpowiedzialności za tę małą istotkę, od rodzaju pokarmu po rodzaj zabawki dla kotka. A Simba? Imię zobowiązuje, zachowuje się jak prawdziwy król;))))


Pozdrawiam:)