Powoli wszystko wraca do normy, program dnia już w miarę przewidywalny, więcej można zaplanować, wszystko wraca na swoje miejsce i ma swój właściwy czas:) Bardzo lubię mieć wszystko pod kontrolą, wtedy się dobrze pracuje i życie rodziny płynie w miarę spokojnie. Wrześniowe szkolne zabieganie powoli to historia, wkracza monotonne, aczkolwiek nie nudne życie:)
Tak, jak pisałam w poprzednim poście, wciąż ozdabiam drewno i realizuję zamówienia. Na początek szkatułka, którą przygotowałam dla wyjątkowej osoby, która kocha róże, jest bardzo mądra, i która pisze książki, w dalszej części tego posta recenzja jednej z nich, a pochwalę się, że dostałam ją bezpośrednio od autorki, Barbary Smal. Basiu, jeszcze raz dziękuję!
Kasia, to osoba, która lubi lawendowy kolor, a także wszelkie folkowe klimaty;) Miałam przygotować kuferek na drobiazgi. Szukałam motywu, i udało się to jakoś połączyć. Będzie ona właścicielką kuferka z przegródkami, które można wyjąć, i wtedy będzie jednokomorowa skrzyneczka:)
Przygotowałam także komplet kawowy, taca i podkładki pod kubki.
I kolejne obrazki, tym razem z widokami z najpiękniejszych miast w Europie:)
I książka, o której pisałam na początku posta. Tytuł książki to "Czterdziestka to nie grzech". Książki bawi i wzrusza, jest tak prawdziwa, że chyba bardziej nie może być. Autorka imponuje doskonałą znajomością kobiecej psychiki, emocje bohaterki , jej przeżycia, słowa i myśli są bliskie każdej z nas. Wiele czynników składa się na to, że książkę czyta się świetnie, ale mnie osobiście podoba się bardzo, że każda z postaci jest wyrazista, jest "jakaś", o każdej z nich można wiele powiedzieć. Główna bohaterka to Julia, stylistka, zabiegana mama i żona...pojawia się ten trzeci i mogłoby być różnie. Nie będę zdradzać, co wyszło z tej znajomości, bo być może ktoś sięgnie po tę pozycję. Gdy się kończy 40 lat, to wchodzi się w inny okres, ale od nas zależy jaki on będzie, znajdziemy wiele podpowiedzi w tej właśnie książce. Przecież wciąż jesteśmy żonami, wciąż chcemy się czuć atrakcyjne, a czasami ma się takie wrażenie, że polskie kobiety w okolicach "czterdziestki" już sobie wiele odpuszczają. Myślę, że niepotrzebnie, bo można być pięknym w każdym wieku, tylko trzeba tego chcieć i uwierzyć w siebie. Oczywiście piszę tu o pięknie zewnętrznym, ale i wewnętrznym, bo idą ze sobą w parze, muszą się uzupełniać, i wtedy będzie wszystko dobrze:)
Wczoraj odwiedziliśmy Nowe Horyzonty i obejrzeliśmy świetny i nietypowy projekt twórczy, pt. "Boyhood". Film był kręcony przez 12 lat, co roku po kawałku. Reżyserem jest Richard Linklater, znamy jego świetne filmy, takie jak: "Przed wschodem słońca", "Newton Boys" czy "Przez ciemne zwierciadło". Jesteśmy świadkami opowieści o dojrzewaniu widzianą oczami najpierw dziecka, a potem nastolatka. Odtwórca głównej roli, Eltar Coltrane, dosłownie dorasta na naszych oczach. Film pokazuje, że nasze życie składa się z banałów, ale jest wyjątkowe.
Film jest piękny, krytycy wyrażają bardzo dobre opinie, reżyser jest mistrzem ciągnącej się fabuły, ale nie jest nudno, cały czas coś się dzieje, bohaterowie się zmieniają, chłopiec dorasta, jego rodzice się starzeją. Scena, gdy dorastający syn wyprowadza się z domu i rozpoczyna college, i matka, która wydawałoby się jest przygotowana na ten moment, bardzo porusza. Jej słowa: "To najgorszy dzień mojego życia. Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie, ale że to już? Małżeństwo, dzieci, dwa rozwody, powrót na studia, moja magisterka, wysłanie dzieci na studia. A teraz może jeszcze mój pieprzony pogrzeb? I to wszystko? Po prostu myślałam, że będzie coś więcej", tak, te słowa to taka puenta, że życie tak szybko mija, może zbyt szybko, nie obejrzymy się, a będziemy staruszkami:) Ten film to nie kino familijne, choć opowiada o typowej rodzinie amerykańskiej, lecz bardzo mądra opowieść o dorastaniu. Kapitalne dialogi, świetni aktorzy, dużo humoru, ale także kilka wzruszających scen powodują, że film zostanie w mojej pamięci, ba, z pewnością wykorzystam kilka rad dotyczących wychowania dzieci, szczególnie dorastającego syna, który jest głównym bohaterem. W dorosłym świecie myślimy jak ludzie dorośli, rzadko patrzymy oczyma dziecka. Film pokazuje nam, jak dziecko patrzy na kłócących się rodziców, co wtedy czuje, widzimy, jak dziecko tęskni, kiedy rodzice rozstają się, obserwujemy, jak dziecko reaguje, gdy mama jest podrywana...i potem dokonuje fatalnego wyboru, jeśli chodzi o "nowego tatusia", widzimy też, jak dorastające dziecko wpada w różne środowiska, obserwujemy mechanizmy zachowań, które najczęściej są takie same u nastolatków. Ale już wystarczy, bo wykład nam się zrobił;) Zachęcam i do świetnej książki Basi Smal, i do kina na dobry nietuzinkowy film o dorastaniu:)