niedziela, 14 września 2014

Róże, kawa i folk, a także jak to jest "po czterdziestce" i ...film "Boyhood.

          Powoli wszystko wraca do normy, program dnia już w miarę przewidywalny, więcej można zaplanować, wszystko wraca na swoje miejsce i ma swój właściwy czas:) Bardzo lubię mieć wszystko pod kontrolą, wtedy się dobrze  pracuje i życie rodziny płynie w miarę spokojnie. Wrześniowe szkolne zabieganie powoli to historia, wkracza monotonne, aczkolwiek nie nudne życie:)
            Tak, jak pisałam w poprzednim poście, wciąż ozdabiam drewno i realizuję zamówienia. Na początek szkatułka, którą przygotowałam dla wyjątkowej osoby, która kocha róże, jest bardzo mądra, i która pisze książki, w dalszej części tego posta recenzja jednej z nich, a pochwalę się, że dostałam ją bezpośrednio od autorki, Barbary Smal. Basiu, jeszcze raz dziękuję!





   Kasia, to osoba, która lubi lawendowy kolor, a także wszelkie folkowe klimaty;) Miałam przygotować kuferek na drobiazgi. Szukałam motywu, i udało się to jakoś połączyć. Będzie ona właścicielką kuferka z przegródkami, które można wyjąć, i wtedy będzie jednokomorowa skrzyneczka:)







     Przygotowałam także komplet kawowy, taca i podkładki pod kubki.






I kolejne obrazki, tym razem z widokami z najpiękniejszych miast w Europie:)







              I książka, o której pisałam na początku posta. Tytuł książki to "Czterdziestka to nie grzech". Książki bawi i wzrusza, jest tak prawdziwa, że chyba bardziej nie może być. Autorka imponuje doskonałą znajomością kobiecej psychiki, emocje bohaterki , jej przeżycia, słowa i myśli są bliskie każdej z nas. Wiele czynników składa się na to, że książkę czyta się świetnie, ale mnie osobiście podoba się bardzo, że każda z postaci jest wyrazista, jest "jakaś", o każdej z nich można wiele powiedzieć. Główna bohaterka to Julia, stylistka, zabiegana mama i żona...pojawia się ten trzeci i mogłoby być różnie. Nie będę zdradzać, co wyszło z tej znajomości, bo być może ktoś sięgnie po tę pozycję. Gdy się kończy 40 lat, to wchodzi się w inny okres, ale od nas zależy jaki on będzie, znajdziemy wiele podpowiedzi w tej właśnie książce. Przecież wciąż jesteśmy żonami, wciąż chcemy się czuć atrakcyjne, a czasami ma się takie wrażenie, że polskie kobiety w okolicach "czterdziestki" już sobie wiele odpuszczają. Myślę, że niepotrzebnie, bo można być pięknym w każdym wieku, tylko trzeba tego chcieć i uwierzyć w siebie. Oczywiście piszę tu o pięknie zewnętrznym, ale i wewnętrznym, bo idą ze sobą w parze, muszą się uzupełniać, i wtedy będzie wszystko dobrze:)


    
    Wczoraj odwiedziliśmy Nowe Horyzonty i obejrzeliśmy świetny i nietypowy projekt twórczy, pt. "Boyhood". Film był kręcony przez 12 lat, co roku po kawałku. Reżyserem jest Richard Linklater, znamy jego świetne filmy, takie jak: "Przed wschodem słońca", "Newton Boys" czy "Przez ciemne zwierciadło". Jesteśmy świadkami opowieści o dojrzewaniu widzianą oczami najpierw dziecka, a potem nastolatka. Odtwórca głównej roli, Eltar Coltrane, dosłownie dorasta na naszych oczach.  Film pokazuje, że nasze życie składa się z banałów, ale jest wyjątkowe.




Film jest piękny, krytycy wyrażają bardzo dobre opinie, reżyser jest mistrzem ciągnącej się fabuły, ale nie jest nudno, cały czas coś się dzieje, bohaterowie się zmieniają, chłopiec dorasta, jego rodzice się starzeją. Scena, gdy dorastający syn wyprowadza się z domu i rozpoczyna college, i matka, która wydawałoby się jest przygotowana na ten moment, bardzo porusza. Jej słowa: "To najgorszy dzień mojego życia. Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie, ale że to już? Małżeństwo, dzieci, dwa rozwody, powrót na studia, moja magisterka, wysłanie dzieci na studia. A teraz może jeszcze mój pieprzony pogrzeb? I to wszystko? Po prostu myślałam, że będzie coś więcej", tak, te słowa to taka puenta, że życie tak szybko mija, może zbyt szybko, nie obejrzymy się, a będziemy staruszkami:) Ten film to nie kino familijne, choć opowiada o typowej rodzinie amerykańskiej, lecz bardzo mądra opowieść o dorastaniu. Kapitalne dialogi, świetni aktorzy, dużo humoru, ale także kilka wzruszających scen powodują, że film zostanie w mojej pamięci, ba, z pewnością wykorzystam kilka rad dotyczących wychowania dzieci, szczególnie dorastającego syna, który jest głównym bohaterem. W dorosłym świecie myślimy jak ludzie dorośli, rzadko patrzymy oczyma dziecka. Film pokazuje nam, jak dziecko patrzy na kłócących się rodziców, co wtedy czuje, widzimy, jak dziecko tęskni, kiedy rodzice rozstają się, obserwujemy, jak dziecko reaguje, gdy mama jest podrywana...i potem dokonuje fatalnego wyboru, jeśli chodzi o "nowego tatusia", widzimy też, jak dorastające dziecko wpada w różne środowiska, obserwujemy mechanizmy zachowań, które najczęściej są takie same u nastolatków. Ale już wystarczy, bo wykład nam się zrobił;) Zachęcam i do świetnej książki Basi Smal, i do kina na dobry nietuzinkowy film o dorastaniu:)

21 komentarzy:

  1. Moniko - dziękuję :) Jeszcze raz za szkatułkę, która kilka dni temu przywędrowała do mnie zaskakując nie tylko swoją różaną urodą, ale także, i może przede wszystkim, obecnością, której się nie spodziewałam. Piękny prezent :)
    I za miłe słowa o "Czterdziestce..." .
    Jesteś wyjątkowym człowiekiem - umiesz dawać, a to wielka sztuka. Spotkanie z Tobą jest dla mnie cennym darem.
    Film zapowiada się ciekawie. A słowa matki bohatera kojarzą mi się z pytaniem o sens życia. Mnie przekonuje odpowiedź, że życie jest po to, by... żyć. Chwila po chwili. Dzień po dniu. Z powodu takiego na nie patrzenia każdy moment, każde zdarzenie ma wartość, a słowo "banał" odchodzi do lamusa.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu za te słowa, ale nie czuję się w żaden sposób wyjątkowa, staram się być dobra po prostu, bo wierzę, że to zawsze wraca w różnym czasie, w różnej postaci, najpiękniej jeśli spotyka się ciekawego człowieka:) Zwracam też uwagę na ludzi, z którymi rozmawiam, "dobieram" ich umiejętnie, nie zawsze wychodzi, ale czasami się zastanawiam, jak ludziom nie szkoda czasu na banały i "beztematowe" rozmowy...ale to ich sprawa, mnie ciągnie do takich ludzi jak Ty, jak Gabrysia, jak Grażynka...mamy wspólny mianownik, określony rodzaj wrażliwości, a to wielki Dar:) Pozdrawiam cieplutko i dobrego tygodnia życzę:)

      Usuń
  2. Twoje prace bardzo mi się podobają, szczególnie pierwsza szkatułka, pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Moniko, już rozwiązałaś chyba mój problem- co do prezentu. Tacka kawowa i podstawki...to chyba jest to...chociaż TA osóbka zasługuje na wszystko co najpiękniejsze i cokolwiek pokażesz, to by było odpowiednie i piękne.
    Szczegóły omówimy w mailu :-)
    Książkę czytałam, przed moim pierwszym spotkaniem z Basią w Warszawie, choć dużo później niż moja czterdziesta „nastąpiła”, ale co tam...jak i tak w środku zatrzymałam się gdzieś w tych okolicach :-)
    Filmem zainteresowałaś mnie bardzo- jak to Ty potrafisz...Pozdrawiam i milutkiej niedzieli życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Gabrysiu:) Dobrze, zastanowimy się nad motywem, dla takiej wyjątkowej osoby postaramy się jeszcze bardziej:)))
      Tak, masz rację, ta "czterdziestka" to coś umownego, najważniejsze to znaleźć w sobie radość życia w każdym wieku, ale książkę czytało się świetnie:) Ależ Basia zna się na ludziach!
      A film obejrzyj bo naprawdę warto:) Dobrego tygodnia:)

      Usuń
  4. Obie szkatułki zachwycają dokładnym wykończeniem:) Miłej niedzieli życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, no staram się;)))) Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. A u ciebie, kochana, jak zwykle - i pięknie i mądrze! Wspaniale oglądać, jeszcze lepiej czytać. :)
    Piękne prace, róże uwielbiam w każdej postaci.
    A życie po czterdziestce jest świetne! Uważam, że to najlepszy okres w życiu! Dzieci odchowane, można się zająć sobą. Wiadomo, co ważne, a co można odpuścić. Ludźmi się już nie przejmuję, wiem, czego chcę i z czego mogę zrezygnować. Presji już nie mam na jakieś dorabianie się, bo i tak nie zdążę i wcale mi to niepotrzebne. Zdrowie dopisuje, wygląd jeszcze ok. I w ogóle lubię się po całości! :)
    A na czterdzieste urodziny to ja sobie zafundowałam tatuaż!
    Żeby pamiętać, że nie znoszę stereotypów i że byłam zawsze buntowniczką i niech tak zostanie chociaż w części.:)
    Pozdrawiam Cię kochana, cieplutko.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ile ciepłych słów, dzięki Wam nie mowy o niskiej samoocenie, ale muszę uważać, żeby nie popaść w samouwielbienie;) A tak na poważnie, to sama wiesz, ile radości sprawia uznanie innych przy tym, co robimy:)
      Dokładnie się z Tobą zgadzam, sama się z siebie śmieje, że kiedyś przejmowałam się takimi banałami, ale teraz jakoś mam to gdzieś. Zauważyłam też, że z wiekiem człowiek nabiera pokory do siebie i świata, to bardzo cenna rzecz:)
      Ale jesteś poztywnie szalona, tatuaż! Super! Jak fajnie spotkać takie osoby! Cieszę się, że się "poznałyśmy":) Bije od Ciebie optymizm i radość życia, obalasz mit o Polakach - wiecznych narzekaczach;)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Mój zachwyt nad twoimi pracami pogłębia sie przy każdej mojej wizycie u Ciebie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, to wielka radość czytać takie komentarze:)

      Usuń
  7. Śliczne prace. Wszystkie mi się podobają, ale komplet kawowy uroczy :) Film widziałam, świetny jest..za polecenie książki dziękuje . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mnie też ten komplet kawowy się bardzo podoba:) Pozdrawiam

      Usuń
  8. Wow, ja to uwielbiam Twoje deseczki, a te serwetki są rewelacyjne, zainspirowana sie czuję w 100%, bardzo dziękuję za informację od Ciebie:-) podzielę się moimi deseczkami jak tylko owe zdobędę. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z takich zwykłych deseczek można wyczarować prawdziwe cuda:) Te wizerunki miast bardzo mi się podobają:) Pozdrawiam

      Usuń
  9. Muszę się zgodzić z Basią. Chociaż znam Cię tylko wirtualnie, to też czuję Twoje ciepło, Twoją serdeczność i chyba dlatego tak lubię do Ciebie zaglądać.
    Kiedyś dosyć regularnie zaglądałam na blog Basi. Niestety od jakiegoś czasu brakuje mi troszkę czasu, więc mam dużo do nadrobienia. Książkę mam w planach. Tytuły filmów chyba muszę sobie zacząć zapisywać, bo szybko wylatują mi z głowy... Polecasz ciekawe i wartościowe filmy.
    Twoje dzieła to prawdziwe cudeńka. Do świąt jeszcze dużo czasu, ale to szybko zleci, więc muszę się zastanowić, czy też kogoś takim cudeńkiem nie uszczęśliwić. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kornelio, bardzo dziękuję za te piękne słowa, i cieszę się, że podoba Ci się to, co proponuję:)
    A filmy warto polecać, bo ogólnie jest ich tak wiele, jest tyle nowości, że nie nadążamy. Więc jak ktoś, o podobnych gustach coś poleca, to warto zwrócić na to uwagę:) Ja zapisuję książki, które polecasz, chyba mi życia braknie na przeczytanie;) Tyle jest cudownych książek, bardzo współczuję tym, którzy nie lubią czytać.
    Jeśli chodzi o prezenty, to zapraszam, z przyjemnością coś przygotuję dla Twoich bliskich:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo udane prace, szczególnie te chwalące naszą kulturę ludową. Pozdrowienia i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj Paulino:) Dziękuję za miłe słowa i za wizytę:) Z chęcią skorzystam z zaproszenia:)

    OdpowiedzUsuń